16 wrz 2026

Usiadłam do pisania, bo pod wpływem pewnego obrazu z filmu, zdecydowałam (podobnie jak postać), że napiszę list do małej Beatki. Tak, jakby była zwyczajnie dzieckiem, tylko nie moim. Dziecko w świecie. Wybrałam ze zdjęć, kilka takich z zamierzchłej przeszłości, na których ta dziewczynka stoi i patrzy na mnie. Teraz patrzy. Chociaż to ja miałam do niej coś powiedzieć…stało się tak, że to ona przekazała mi informację. 

Co poczułam: czuję się biedna, mała, krzywdzona. Jestem bezradna. Nade mną są ważniejsi, silniejsi, mocni, krytykujący, pewni siebie, obwiniający mnie o wszystko i nie mam się gdzie schować. Jestem sama. Moje życie, to pole bitwy. Jestem pod ciągłym obstrzałem. Pole minowe. I ja na nim żyję i nawet przeżywam. 

Dzisiaj wydaje mi się być niesamowitym zjawiskiem fakt,  że to dziecko przetrwało. Nie odbieram tego jako cudu. Raczej jak coś tajemniczego i niewyjasnialnego.

A potem poooszłooo!

Dręczące stany psychiczne są jak zasłona dymna, którą tworzy ego, żeby ochronić się przed czymś czego boi się jeszcze bardziej np. przed złością, czy smutkiem.

“Mechanizmy obronne ego: obwinianie się (autokrytycyzm) i użalanie się nad sobą (ofiaromania). Oba mają to samo główne źródło. I jest nim trudność w radzeniu sobie z emocjami, niskie poczucie wartości i brak samowspółczucia.”- to od AI 

– Cóż, o braku samowspółczucia czytam po raz pierwszy. Oczywiście świadomie. 

Agresywny Krytyk, obwinianie się,  to złość, która zgubiła adresata.

Użalanie się nad sobą, to smutek, co został “przegadany” w głowie zamiast zostać “wypłakany” i przeżyty w ciele

Główna iluzja samoobwiniania się: gdybym była lepsza; umiała; postarała się; zrobiła wtedy inaczej; – teraz nie byłoby “tak” i “tego”  (miałabym nad wszystkim kontrolę).

Iluzja ofiaromanki: jestem bezsilna a cały świat jest przeciwko mnie; ma nade mną kontrolę. 

– I już jest strach. Od razu.

Winna! I atak krytyka skierowany na siebie. Próba odzyskania kontroli – za wszelką cenę. Ze strachu przed …., z przerażenia. 

Ofiara losu! Obsadzanie siebie w roli bezbronnej ofiary losu, przeznaczenia, silniejszych. I cóż…Unikanie (skryte) odpowiedzialności za swoje życie, unikanie działania. 

Na zewnątrz to ocenianie, krytykowanie siebie (bo przecież to ja zrobiłam źle – jakbym nad wszystkim miała kontrolę i wszystko opierało się na mnie! 🙁 – tak mi wmawiali). Wstyd poczucie winy i ukryty gniew skierowany na zewnątrz. To ten kat – dla siebie w życiu

“Ja biedna, skrzywdzona” – żal, rozgoryczenie i poczucie krzywdy skierowane na zewnątrz. Przyjmowanie roli bezbronnej ofiary i szukanie ratownika na zewnątrz. Izolacja – mój dramat jest wyjątkowy.

A samowspółczucie? Ono pozwala uznać błąd z pozycji dorosłego, kochającego przyjaciela. 

Przeświadczenie o własnej wadliwości. Tak. 

Coś jest ze mną nie tak,

 ale próbuję żyć pomimo tego. (taki napis na czapce)

Biczowanie się krytyką (tak jak to robili rodzice) i tkwienie w roli ofiary to…unikanie czystego smutku, złości, które wymagałyby podjęcia zmian w życiu.

Nie umiesz zdrowo przetwarzać porażek!

Zamknięcie w pętli cierpienia oraz emocjonalnego utknięcia. Zamiast przeżyć emocje w ich naturalnej, pierwotnej formie zastępujesz je innymi stanami psychicznymi, takimi jak obwinianie się, autokrytyka, użalanie się nad sobą, lęk, odrętwienie, rozpacz. 

– A jak, ta mała dziewczynka, dla której opresyjni rodzice byli całym światem miała jawnie i odważnie przeżyć swoją złość, strach, smutek? – pytam, jak nie o siebie.

– Nie mogła. Uratowała swoje życie biorąc stronę i zdanie  rodziców jak swoje – każdy psycholog to wie.

“Czyste, adaptacyjne emocje, co są zgodne z sytuacją trwają krótko i niosą ze sobą informację, która ma pomóc przetrwać i dostosować się do rzeczywistości.  Ich unikanie, blokuje ten naturalny proces.” 

Beata: dorastająca dziewczyna i dorosła kobieta. Tak często w matni dręczących stanów psychicznych.  W mgle, zasłonie dymnej, jaką stworzyło ego/beata, żeby ochronić się przed czymś czego bało się jeszcze bardziej…przed złością, smutkiem, strachem, radością, wstrętem i zaskoczeniem.

I tyle wyniknęło z tego spotkania 🙂

„Mimozami jesień się zaczyna…

…Złotawa krucha i miła.”Siedząc i patrząc na zbliżającą się jesień czuła, że to jej czas.  Nos chłonął zapach jabłek, śliwek oraz zielonych winogron. Stare odmiany, jak wspomnienie starych nadziei. Wielobarwne bukiety barw, smaków i zapachów. Koralowa jarzębina....

czytaj dalej

„pozostaję jako to, co JEST”

*** "Nie muszę nic osiągać! Nie muszę się starać! Pozwalam, by wszystko było dokładnie takie jakie jest 🙂 Zwracam uwagę do wnętrza. Oddech. Jestem świadkiem jego ruchu (…) Zadaję teraz, w ciszy pytanie: - Czy jest coś, co muszę zrobić aby odkryć obecność? To co...

czytaj dalej

Już jestem świadoma

"Zanim pojawi się jakakolwiek myśl, zanim ukształtuje się jakiekolwiek uczucie, zanim dotrze do ciebie jakikolwiek dźwięk – ty już jesteś świadomy. Ta świadomość nie jest czymś, co tworzysz, osiągasz czy utrzymujesz dzięki wysiłkowi. Jest ona po prostu tym, czym...

czytaj dalej