Potęga teraźniejszości -rozważania.

11 mar 2026

Eckhart Tolle i jego teorie…Podejrzewam, że to książka kluczowa w drodze do przemiany. Dla mnie oczywiście.  Stała się moim podręcznikiem. Czytałam ją już kilkanaście razy. Na wyrywki. Słuchałam audio. Nie jest to wielkie odkrycie, że co raz ukazują mi się  nowe treści. A nawet olśnienia!

Ostatnimi czasy, podczas czytania jestem „w środku”. Studiuję szczególnie kwestie poddania oraz uczę się bycia obecną.

Pojawiło się też coś nowego. Kilka dni temu „natknęłam się” na wywiad z Federico Faggin. To fizyk, twórca m.in. mikroprocesora i ekranu dotykowego oraz…teorii, która wywróciła fizykę klasyczną  do góry nogami. Mówi i pisze, że  rzeczywistość działa inaczej niż myślimy.

Spojrzałam na kwestie świadomości i wolnej woli jego oczami. Coś znów się poruszyło we mnie. Oglądałam rozmowy z nim cała sobą. Zafascynował mnie szczególnie fragment o tym, że część ludzka, ciało można porównać do drona uruchomionego przez Świadomość. Patrzy ona, na samą siebie wówczas jego oczami. Zrozumiałam też, że świadomość poznaje siebie z różnych stron poprzez każdego z nas. Każdy jest inny. To poznanie, to zbiór informacji, które zdobyte/zaobserwowane poszerzają pole Świadomości – nie wiem czy tak to można nazwać. Obserwator i obserwowany jest tym samym. Jestem polem. Wolna wola pola decyduje. Trzeba mi dążyć do tego, żeby jak najwięcej czasu być obecną, Świadomą. Wówczas jestem, kim jestem i nie Ego (żeby przetrwać, zatroskane, zlęknione, waleczne, zazdrosne) ale całość, świadomość swoją wolą wybiera. A staje się, powołuje się do życia to na co patrzy, co uwagą zaszczyca.

Gdyby to było możliwe, a póki co nie jest – byłabym cały czas obecna. Żeby już nie tworzyć oporu przed tym co jest, czyli cierpienia. Żeby nie podejmować decyzji obronnych, zabezpieczających, żeby wyzwolić się z niewoli. Tak jakbym (świadomość) była jeńcem Ego, które poprzez umysł i emocje jeszcze ma moc zawlec mnie do strachu, poczucia beznadziei, niezadowolenia, smutku i rezygnacji. A to jest tworzenie cierpienia, sianie krzywdy, zaśmiecanie przestrzeni. Nieświadomość. Nieobecność.

Uczą wokół manifestacji rzeczy, które chcemy. Skuteczności manifestacji. A skąd wiadomo kto chce i czy to chcenie jest dobrem? Świadomość, to pełnia, wszystko. Czy ona czegoś chce? Czy czegoś nie ma? Na głowę to wiem, że to prawda, że może chodzić o rozwój również poprzez doświadczanie różności. Jednak samo dobro nie wybierze zła…

Jestem obecnie w rozdwojeniu. Świadomość, obecność i Ego.

Zobaczyłam jak na dłoni chyba swoją tożsamość utkaną ze schematu usłużnej, bo to korzystne, albo konieczne; wrednej, bo nie chce być usłużna; zawistnej (biernie agresywnej), bo ileż można się poddawać, tam są głupsi, ale bezczelni i silniejsi; z niską oceną; z poczuciem nie umiem, nie potrafię, nie uda mi się; inni maja lepiej; zazdrosnej; w niedostatku kasy; nie pozwalającej sobie na swobodne płynięcie przez życie – bo przecież wciąż coś jest nie tak i jedne problemy zastępują kolejne; niezadowolonej; zawiedzionej sobą; lekceważącej siebie.

Schemat, jak schemat. Nie mam już złudzeń – to on decydował o wyborach. Cierpiąca, skrzywdzona, ugrzeczniona, która dla ratowania „siebie” zdecydowała, że bierze ze sobą i na siebie „całą mamę i tatę” – bo maleńka nie umiała ich odrzucić. To by się równało śmierci. Człowiek, który był blisko lub obok po jakimś czasie okazywał lekceważenie, litował się, współczuł bólu, ale sądził, że jednak gdzieś, jakoś widocznie zasłużyła. Według schematu nie jest wiele warta i nie trzeba się starać – to dokładnie dawali – brak widzenia potrzeb, niezasługiwanie na godne traktowanie. Taki śmiecik, nieistotna ofiara losu, która nic nie znaczy (chyba, że ktoś uzna użyteczność), nic nie może i z którą można zrobić, co tam potrzeba w danej chwili. Staranie, zabieganie i na końcu? Nie udało się. I znów trzeba się zamartwiać. I zgodzić się, zgiąć kark, że znów ktoś, coś. Znowu jest, jak było na początku i chyba będzie na wieki, wieków amen ☹Jaki schemat takie wybory, ludzie i sytuacje życiowe. Nie bardzo podoba mi się moja sytuacja życiowa. I to udawanie, że sobie radzę. Nieprawda. Nie umiem zadbać o siebie!!!

 I nie chcę dożyć swojej porażki!

A może właśnie sens w tym, żeby dożyć porażki, końca walki o przeżycie, śmierci!

Nie mam obecnie pracy zarobkowej. Działania fundacji stoją. Mam nadzieję, fantazje, ale nie zarabiam. Moje ostatnie prace uważałam ogólnie za gównianie. Byłam w nich dla kasy. No to dwie ostatnie spółki poszły w pizdu! Znowu jest jak wówczas, gdy miałam 30 lat. Czuję, że świat mnie odrzuci i jeszcze usłyszę na dowiedzenia jaka to jestem bezużyteczna i że nic dla mnie nie ma i jak dziwne jest to, że czegokolwiek się spodziewałam! Zgodne ze schematem? Zgodne. Nie zadbałaś. Nie umiesz. Nie potrafisz. Tylko kłopot z Tobą. Jesteś jednym, wielkim problemem. Nienawidzę! Takie oto spektrum tego schematu, tej tożsamości, bo sobie taką uczyniłam.

A może i wreszcie mi się uda go porzucić. Oby. Od kilku dni znów intensywnie rozpuszczam i uwalniam. Chcę jednak, żeby wolne miejsce, szczelinę wypełniła świadomość, Czekam na pogodzenie, spokój boży, radość i miłość, która domem. Chce wrócić na stałe, skąd jestem.  Marzę o tym, żeby już niczego nie chcieć i nie starać się zamanifestować.

Tolle w ostatnim rozdziale o poddaniu porównuje schemat, fałszywy self, co cierpieniem do krzyża, do drogi krzyżowej, która na końcu jest śmiercią, uwolnieniem.

O tym marzę.

Niedziela Zmartwychwstania i chwila po.

Kwietniowe dzianie się… Regularnie słucham aktualizacji sytuacji na przestrzeni Moniki Rajskiej… Obecnie: „Koniec starego schematu. Rozpad starych wzorców. Wszystko co chce utrzymywać coś nieprawidłowego będzie fałszować rzeczywistość. Nowe początki odczuwalne.” To co...

czytaj dalej

Odkrycia co bolą, ale mam nadzieję -leczą!

Powiedzieć, że czuję się źle to mało ☹ od kilku dni czuję się okropnie! Byłam ostatnio na radosnym, wyjazdowym spotkaniu typu Zlot Radości i jakoś tak wyszło, że albo tam było dużo tzw. tigerów, albo Cóś ☹W efekcie walec po mnie jeździ wte i nazad. Zaczęłam zarabiać...

czytaj dalej

Rozprawka na temat mojego ego

Ewolucja świadomości to nagłe lub stopniowe przebudzenie do chwili obecnej. U mnie to raczej stopniowe. Ile razy już analizowałam swoje schematy? Ile razy obserwowałam ego? To co się wydarza od kilku dni jest nowe i dające spokój od zgryzoty. Paranoje i obsesje wraz z...

czytaj dalej