Puścić tę tożsamość człowieczą.

10 lut 2026

Puścić to co moja tożsamością. Mam takie marzenie. Puścić to co mnie nie wznosi. Czy da się w całości? Czy chcę w całości puścić całe ubranko beatki?

Zakładając, że to programy, co je mam uwolnić i zamienić w światło istnienia – to tak. Wykonałam już ogrom pracy. Zaznałam błogości światła, rozkoszy miłości, zachwytu i uwielbienia. Poznałam co to jest nie myśleć. Co to znaczy być obecną i wejść do środka, do siebie poprzez bramę wewnętrznego, rozświetlonego ciała.

Co mam puścić? Uznałam, że:

Wiąże mnie kasa. Przeświadczenie, że muszę pracę mieć zarobkową, w której nie wiadomo jak znowu będzie. Najlepiej byłoby być samą dla siebie pracodawcą, ale jaki biznes i czy ja umiem zarządzać biznesem? Zarządzać, żeby był rentowny? Nie. Zresztą nie lubię, nie czuję i nie chcę zarządzać biznesem. Ale mogę wymyślać. Wymyślać co i jak robić. Nawet jak to ułożyć. Tylko bez księgowości, planów finansowych… tak mmi się zdaje, że to nie dla mnie.

Brak kasy.

Puścić ograniczenie jakim są środki na życie. I to, że muszę albo wymyślić skąd wziąć pieniądze albo znaleźć pracę zarobkową.

Brak pracy zarobkowej.

Dom w Adamczowicach. Uważałam przez lata, że to nie załatwiona sprawa. Związanie z Ksawerym (ja z moim wzorem, schematem). Zrobił ze mną co zechciał. Nie udało mi się rozstać ostatecznie, rozliczyć z nim. Potężny w swojej zemście i braniu bez pardonu tego, o mu się podoba. Twardy potwor! Oto ksawcio – wielki bucior, co wysoko podniesiony, zimny i bez mrugnięcia okiem uderzający i rozkwaszający, wbijający w ziemię. Potężny potwór. Wielkościowy. Porażka beaty (mojego ego). PODDAĆ. PUŚCIĆ!

Odzyskać kasę, którą zainwestowałam pod postacią spłaty za współwłasność. Porażka beaty (mojego ego). PODDAĆ. PUŚCIĆ!

Praca w XYZ i pan ARr. Znowu spotkanie z kolejnym moim schematem. Bycie w układzie, gdzie ni ma szacunku dla mnie. Dla nikogo nie ma szacunku – bo do sienie nie ma!!! Jest za to manipulacja i uwikłanie mnie w beznadzieję. Bo ja jestem tylko funkcjonalnością – nie mam/my dla tego człowieka żadnej wartości – jak dla Mamusi. Ma ludzi za gówno i mnie też. Nie uwolniłam się wcześniej i teraz nie mam pracy za kasę i kasy.

A jakie są wspomnienia porażek beaty (mojego ego) z tzw. dorosłości? Studia, których nie udało mi się skończyć. A tak chciałam mieć dyplom. Małżeństwo? Do kitu. Związki, miłostki – beznadzieja. Spokój finansowy – raz w porządku, a raz bieda. Partnerzy co uważali, że kasa mi się nie należy, że mi się wydaje, że pójdzie mi  życiu łatwo, bez wysiłku, bez kłopotu – ni huja!!!Stale liczę kasę. Brudno, zimno w domu na studiach, z Jackiem, z Jerzym ☹ Niedbanie o mnie i nienawiść do mnie. I to, że kasa mi się nie należy, że sama sobie musze ją zarobić, jak chcę mieć. Odbiór i traktowanie mnie jakbym była kimś sprytnym, przebiegłym, nieuczciwym. Moi faceci o skurwysyny. Jeden, który bardzo chciał ze mną być i zapewne byłby cudny…odrzucony przeze mnie. Ada – praca tak dziwna, że aż nie do uwierzenia! Osoba? Podobna trochę do pana A. Uwikłanie, kręcenie, kombinatorstwo, konfabulowanie. Sądy, zeznawania. Prokurator! Ja pierdole! Dobrze, że spokój wreszcie. Problemy z przespaniem nocy. Stres  gigant. Niszcząca bezsenność. Nienawiść siebie, swojego życia. Córka? – niechęć, odrzucenie. Nieuznawania mnie jako osoby, matki do zaakceptowania. Alko. Fajki. Jerzy. Koszmar. Przemoc. Bieda. Zimno. Zdrady. Okłamywanie. Moja nienawiść. Ból. Finał z rodzicami. Koszmar. Ból. Nienawiść i bardzo ciężka praca. Alko. Fajki. Nienawiść siebie i życia. Marzenie o śmierci. Marzenie o tym, żeby się nie obudzić. Marzenie o tym, żeby się to wszystko wreszcie kończyło. Praca zarobkowa!? Skąd kasa? Brak pracy. Kasa się kończy.

A co dobrego? Co chciałbym zatrzymać? Piękne lasy dzieciństwa. Pielgrzymki. Wyjazdy na Jasną Gorę. Piękne ubrania szyte  na miarę – haute couture. Długie przejażdżki rowerowe. Spotkania chóru we Mstowie. Zachwyty. Bliskości. Dzielenie się opłatkiem. Grupa oazowa- spotkania, wyjazdy, wędrówki po Tatrach – jak najbardziej okej Przepięknie kwitnąca, chińska róża w moim pokoju. 😊Kraków, spacery po plantach, dzielnica uniwersytecka, bulwary wiślane – super! Teatr, opera, operetka, kreacja – przepięknie wręcz. Charakter pracy, co pisaniem, formą tworzenia – to bardzo okej. Jazz. Muzyka co wraz z Jackiem się pokazała. Doktor Piotr. Piękny apartamencik we Wróblowicach. Cudowne zachody słońca. Krewetki z patelni. Długie śniadanka z córką i jest tak cieplutko w domu. Paryż i Champs-Élysées – przepiękna aleja w Paryżu, jedna z najpiękniejszych ulic na świecie i kawka pod Katedra Notre Dame i Montmartre, które to wówczas zachwyciło najbardziej. Wolność z obfitości – super odczucie. Apartament przy Szuwarowej w Krakowie. Uznanie w pracy, co rozwijająca. Obfitość, poczucie wartości, dzięki pieniądzom i charakterowi pracy. Warsztaty w Tyńcu. Karol Zachwycający. Loty samolotem- kocham. Jazda na nartach – boska. Dziwnów – bajka. Uwolnienie od alko, fajek. Kamil. Muzyka. Miłość. Zachwyt. Podróże. Norwegia. Spokój. Bezpieczeństwo finansowe. Dziwnów rok po roku. Coraz piękniejsza, coraz młodsza.  Piękne  mieszkanko przy Malachitowej. Remont domu w Adamczowicach. Zakupy dodatków, dekoracji, mebli. Urządzanie pomieszczeń. Bajka kreacji. Od 2020 roku wykonany ogrom pracy własnej. Milowy krok w rozpoznawaniu schematów, ograniczeń, blokad. Kolejne terapie…Olbrzymi progres. Poczucie bycia światłem. Doświadczenie bezumysłu. Izabela Trędowicz. Marcin. Szmaragdowe światło.

Uwolnienie od:

bycia „lepsiejszą od innych, wybraną i niedocenioną”; (Jerzy, Jacek, Mamusia, Madzia)

UWOLNIĆ! PUŚCIĆ! Upór i opór. Przed większymi może i trzeba się ukorzyć, ale może kiedyś się zemści. Ma być tak jak ja chcę!!! kurwa mać! A ja znowu z jakąś nieudacznicą, z jakimś nieudacznikiem jestem! czego ona/on kurwa chce! Przecież widzi jak niewiele znaczy. Niech sperdala ze swoimi potrzebami, racjami. Nic dla mnie nie znaczy ta osoba. Jest kimś gorszym ode mnie. Niestety! Alem wpadła. Alem się wpierdoliła. Nikt. Ale kurwa próbuje mi tu bruździć. Nie pozwolę. Ni huja!!!Uwolnić nienawiść, krytykanctwo, chęć zniszczenia, pragnienie zemsty.

„małego, zielono-rudego, wrednego skurwysynka”, który wciąż i wciąż próbuje coś grą, udawaniem, sprytem, wymuszeniem ugrać dla siebie. (AdA, ARr)

PUŚCIĆ kombinatora. Ma niewysokie mniemanie o sobie, ale uważa, że zna się na życiu i stara się wszystko kontrolować i przechytrzyć wszystkich; i próbuje wymyślić, wymyśla swoje nowe/drugie życie, wycwanić się, wymknąć, wyśliznąć się żeby wreszcie pożyć, jak należy. Życie w tajemnicy. Życie w nieprawdzie, w fałszu. Kłamstwo podstawowo narzędzie. Lawirowanie pomiędzy przeszkodami. Cwaniactwo. Żeby jednak wygrać życie (święty spokój, kasa, związek)

małego, zlęknionego, nielubiącego i infantylnie stawiającego siebie na końcu dziecka, bo może to coś da i pozwoli być zauważonym. Boi się ryzyka, odrzucenia, jeszcze większego bolu i najbardziej na świecie chciałoby, aby to wszystko się już skończyło. Ofiara losu. Niewinnie źle traktowane. Źle oceniane. Niesprawiedliwie. Będące nieznośne. Użalanie się nad sobą. Ciągle liczenie na odmianę losu. Wieszanie na tym kto okazuje zainteresowanie, daje uznanie. Bardzo duże oczekiwania od takiej osoby.  Zawiedzenie się. Bol zawodu. Ból odrzucenia. Musi się podporządkowywać, żeby przeżyć. Skazywanie się na przeżywanie wciąż i wciąż koszmaru beatki z dzieciństwa. (Basia, Krysia, Ciotki Krysia, Wacusia, Gabi) Biedne dzieciątko, które łatwo skrzywdzić.)

PUŚCIĆ! konieczność odgrywania wciąż i wciąż tego koszmaru dziecka skrzywdzonego.

Nadzorujący krytyk-dręczyciel-kontroler- strażnik – wybawca. Stale czuwa. Wie, jak będzie najlepiej, żeby jak najmniej bolała. Żeby straty były jak najmniejsze. Pilnuje nieudanego, wadliwego dziecka i stale mu przypomina, jakie ma ograniczenia, wady i jakie zagrożenia na nie czyhają. Wie, co myślą i sądzą o nim inni. Widzi kto się śmieje, wyśmiewa. Nie radzi się wychylać, ryzykować. Działać, starać się. Ciągle czuwać.  Pracować. Widzieć swoje wady, braki, nieociągnięcia, słabe strony, bo to może się przyczynić do osłabienia ego, do katastrofy, do tragedii, do unicestwienia. Nie spać, czuwać. Od rana pracować, zmieniać się, naprawiać. Ten krytyko-oprawco-wybawca stara się czuwać, żeby mówić co jest nie tak i co trza zrobić, żeby przeżyć.

I tutaj widzę korzyść, bo raczej te najistotniejsze zmiany są. A to, że się budzę czasem bardzo rano – nie jest już dla mnie problemem. Zaakceptowałam to.

To co wyżej opisałam to takie mechanizmy stworzone i radzenia sobie, w które ego wyposażyło beatkę – jako oddzielony od Źródła, skrzywdzony obiekt/tożsamość, któremu świat zagraża.

Wolą więc moją jest zrzucić to ubranko w całości. Nie jestem beatką oddzieloną od Źródła. Jestem tchnieniem Stwórcy. Działaniem. Kreacją. Miłością. Pełnią. Całością. Obfitością…

Puścić tę tożsamość człowieczą, jak walizkę. Otworzyć palce i niech leci milionami iskierek światła.? Zdjąć sweterek a każdą jego nitkę w złoto przemienić.

Oto marzenie moje.

Przemieniłam dużo.

Bardzo dużo zrobiłam w ciągu ostatnich kilku lat. Pora docenić to działanie. Był to mozół. Każdego dnia coś mnie do tego popycha. Dziękuję, że to przeszłe bodźcowanie negatywne zamieniło się na łagodne. Tak wolę. Czuje, że o to chodzi. O przemianę. Nie o osiągnięcia w...

czytaj dalej

Uwierzyłam, że jestem oddzielona od energii wszechświata

Myślałam, że już dawno koniec analiz, odkryć. Nie jest tak. Każdego dnia coś przychodzi Jestem stworzona z  tworzywa czystej miłości i istnieję jako forma dzięki czystej miłości Bezwarunkowa miłość jest moim prawem pierworodztwa i nie muszę robić nic, żeby zasłużyć na...

czytaj dalej

Poddać się temu co j e s t.

Poddanie, to chwila gdy umysł i emocje przestają się opierać temu co j e s t. To jedna z bram do Nieprzejawionego. A to jest mój kierunek. Nie poddawanie się, czyli stawianie oporu. A opór wewnętrzny ocina mnie od innych ludzi, ode mnie samej, od otaczającego mnie...

czytaj dalej