Rozpoznanie mojej prawdziwej natury następuje przez Piękno. I to piękno nie jest cechą przedmiotu. To przebłysk czystej świadomości. „Od zawsze” obrazy, zapachy, muzyka, natura i kreacje ludzkie i nieludzkie budziły we mnie niemy zachwyt i „otwarcie”, chłonięcie całą sobą nieskończonego piękna. I raz – ostatnia miłość. I raz – szczęście – kiedy urodziła się moja córka. Kiedy coś taaak mnie zachwyca – mój umysł na tę chwilę milknie – a ja doświadczam własnej, nieograniczonej obecności.
I to się wydarzyło dzisiaj. Doświadczałam tego i napawałam się tym z pełną świadomością. Zrozumiałam, że twórca i kanał transmisji – to to.
Od dawna myślałam i myślałam nad tym co dalej robić i w ramach fundacji i co ważniejsze ” z samą sobą” . Miałam przeświadczenie, że mój potencjał (chociaż rano nie umiałam go jeszcze skonkretyzować) może służyć. Ale jaki on jest rodzajowo? Jak go wyrazić pasją i oddaniem twórcy. Jaką treść? Gdzie? Poprzez co?
Nie wystarczyło mi to, że lubię pisać, tworzyć. Czas znikał kiedy kiedyś pisałam. Niestety nie podczas zapisywania treści do tej Kroniki…:-( Chyba była to raczej praca kronikarza Opis etapów mozolnej, czasem niewdzięcznej wręcz podróży do Siebie. Pełnej błędów, ale cóż – tak to chyba jest najczęściej.
Droga do Świadomości! Ośmielę się napisać, że chyba widzę liliowy kwiatuszek wyrastający z wgłębienia pomiędzy szczytowymi kamieniami. Rośnie cichutko. Jest delikatny. Skończony w formie ale nieskończony w wyrazie. Zapowiada wieczną chwilę. Wyraźną, prostą. To Jest istniejące JESTEM. Zaznałam już co znaczy – jest Wszystko. Dzisiaj poczułam nieskończoność treści oraz ich bogactwo. Nie pamiętam, kiedy ostatnio TAM/TUTAJ byłam. Szerokość w ciele – szerokość miejsca, w którym jestem. Czysty, przejrzysty Umysł i Prawda otwierająca przede mną kolejne i kolejne drzwi.
I…?
Prawdziwa natura – bezgraniczna, wolna i nieograniczona ciasnymi ramami umysłu. Wszystko co było ściśnięte we mnie zaczynało puszczać – to był lek umysłu, który próbował dopasować „mnie” do ram, w które nigdy nie mogłam się zmieścić.
I…?
Potem ten płacz z trzewi, łkanie i okrągłe kamienie zaczęły wypadać mi z gardła. Coś jakby się otworzyło, puściło i zaczęło się uwalnianie. Eureka! Jakby korek puścił, albo stary pancerz zaczął pękać. Nie! Pękł Otworzyło się pod naporem Prawdy i Miłości do Piękna.
I tak nastał moment, w którym moja prawdziwa natura, Świadomość, rozpoznała samą siebie w Objawionym pomyśle na to życie.
Okazało się, że nie muszę niczego w sobie naprawiać ani uczyć nowych fachów – wystarczyło POZWOLIĆ sobie być tym, kim już jestem naprawdę! Mój zawód, to przedłużenie mojej miłości do Świadomość. A moim produktem jest: moja uwaga i zdolność zatrzymywania się przy cudzie.
Tworzenie nastroju, esencji i poetyckiej atmosfery. Tutaj tworzywem jest harmonijne łączenie form, obrazów, słów, zapachów i muzyki w czułą całość.
Co na końcu?- Dostęp do unikalnego świata estetycznego, nastroju, który pozwala innym przeżyć to samo „otwarcie”, którego ja doświadczałam tak często. Niemal co dzień.
Celowo, ale bez egzaltacji używam tutaj tylu wielkich liter
