Życie programu Beata – projekcja psychiki Beaty

2 lis 2025

Ledwo zaczął się listopad, a ja już poczułam się źle.

Po pierwsze dlatego, że „ktoś trudny”; osoba co mnie wyzwala stale wyłazi trudną częścią mnie, której wyjątkowo nie znoszę.

Po drugie dlatego, że połaziłam po cmentarzach i powspominałam…

Czasem nic mi to nie robi, ale tym razem było inaczej.

Od Marcinka Paducha wiem, że mam wciąż ocenianie, osądzanie, krytykę, brak akceptacji dla swojej pięknej, niekwestionowalnej wartości – taką nieświadomość, którą ciągle trzymam w obrazach oraz smutek.

– Czemu trzymam te zamrożone w bryle pleksji obrazy? Nie wiedziałam. Patrzę na to, ale chyba wciąż to za dużo dla mnie.

„Wszystko, co myślę, że mi się przytrafia w rzeczywistości dzieje się przeze mnie. Yung odkrył prawdę; całe życie jest projekcją psychiki Beaty. Każda osoba, którą spotykam, każda sytuacja, z która się mierzę, każdy problem, który mam – to wszystko co spotykam to spotykam  siebie i tylko siebie w kółko. 

Nigdy nie doświadczyłam obiektywnej rzeczywistości. Nigdy. Ani razu. Każda chwila „mojego życia” została przefiltrowana przez psychikę, kompleksy, cień, moje projekcje, moje nieświadome wzorce. Żyłam w odwiecznej symulacji swojego stworzenia myśląc, że to prawda, Ta osoba co mnie zdradziła, to moja  psychika pokazała mi coś o zaufaniu.  Projekcja nieświadomości.  Życie jest idealnym lustrem mojej psychiki, a ja atakowałam lustro myśląc, że to ono jest problemem.

Wszystko czego doświadczam jest odbiciem mojego stanu wewnętrznego.

Moja podświadomość nieustannie rzutuje się na świat, Każda niezintegrowana część mojej psychiki jest rzutowana na zewnątrz i zdaje się mnie atakować z zewnątrz. Mój cień objawia się jako ludzie, którzy mnie wyzwalają. Moje kompleksy objawiają się jako nawracające problemy.

Nie doświadczam życia, doświadczam mnie własnej, nieświadomej, uzewnętrznionej.

Gdy ktoś mnie wkurza, to nie ta osoba, to mój własny, odrzucony aspekt. Nienawidzę w niej tego, co wyparłam w sobie. Osoba, o której nie mogę przestać myśleć, to mój własny, niewykorzystany potencjał.

Rzutuję na siebie moje poczucie wartości – informacja od narcyzów, osób z manią wyższości (przy jednoczesnym czuciu się gównem).

Zdradzana rzutowałam na siebie swoją własną zdolność do zdrady, której nie potrafiłam stawić czoła.  I nie walczę już z lustrem, to głupota. Kłótnia z lustrem/ kłótnia z ludźmi, którzy wkurzają, przecież pokazują mi część (wypartą, nieakceptowaną). „ *

Jest w tym listopadzie tak, jakbym od nowa miała zmierzyć się, zobaczyć nieświadome treści, które raz po raz  jawią się jeszcze jako rzeczywistość.  Energia schematów myślowo-emocjonalnych, obrazów, ciało bólu  zamknięte, zamrożone w bloku lodu.

– I znowu!? – czy to rozpacz?

– Tak. trzeba je uwolnić.  Rozpuścić szmaragdowym światłem tę bryłę. Ono pełne piękna, zachwytu, wręcz oniemienia. Jest majestatyczne, nieziemsko lśniące. Jest rozpromienieniem, cudem.

Projekcja, która domaga się odzyskania, uwolnienia ze środka.

Odwaga/bezczelność/bezwzględność/pogarda dla mnie/poczucie ważności, wyższości, prawo do bycia jawnie osadzającym, głośno oceniającym, krytykującym…jak on, ona siebie krytykuje, mnie krytykuje, to jest okej – mnie nie wolno!!!!

Schowałam odwagę do bycia zawsze sobą.

Zasznurowałam usta.

Zdławiłam głos.

Niezaakceptowane we mnie: ocena, krytyka, osadzanie – wyparcie, wyjęcie ich na zewnątrz ze środka i walka z nimi, nienawiść do nich jak do zewnętrznych ludzi, wydarzeń, bólu, obiektów!!!

Doznawałam odrzucenia, krytyki po wyrażeniu mojej racji.

Zamroziłam prawo do swobodnego bycia, wyrażania siebie.

Zamknęłam w lochu poczucie własnej wartości; zamroziłam prawo do pochwały siebie, własnej wyjątkowości, nieskazitelności, niewinności; (własna cudowna, zachwycająca wartość – odrzucona, jakby zakazana). Jakby urojona „prawdziwa” była jednak gorsza, oceniała siebie jako gorszą, przypominała, że jednak ta gorsza=ta prawdziwa; wyjątkowo gorsza, bardzo gorsza i te części to okazują.

Części okrutnego oceniacza, który wie wszystko i widzi wszystko!!! Jest fałszywie miły, albo i otwarcie niemiły i wyraźnie daje znak, że coś jest nie tak. poprawnie się zachowuje wobec mnie, ale swoje o mnie wie!!!

Na głos wali po oczach. Idzie z krytyką, jak taran.  Ja wiem! Przecież widzę! Atakująca mnie pewność, że wie lepiej, widzi poprawniej. Wydaje wyrok. Nie mruga okiem.  Nie oszukasz mnie, ja ciebie już poznałam, haha, brrr, aż skóra cierpnie. Znajdę cię. Nie schowasz swojego padalstwa przede mną. Nie ulega wątpliwości, że zrobiłaś to i tamto.

Prawo do beztroskiego, pełnego radości, szczęścia i rozkoszy życia dałam na zewnątrz.

Rozłam: nienawiść do siebie, odrzucenie siebie jako wartości, a jednocześnie nadzieja, że nie muszę siebie nienawidzić i podkreślanie sobie, że mam wartość.  Szukanie/potrzeba akceptacji-jeśli nie ma akceptacji „ważnych”: to już kaplica, porażka!!!

Ważność innych – pełna mojej oceny. Iluzja.

  • Filozofia Craljung

    Pożegnanie przeszłości

    Ona. Jak ktoś zechce, to wyciągnie po nią rękę, jak nie, to nie. Pomoże jej  albo i nie, kiedy będzie tego potrzebować. Najbliższe otoczenie: (praca) – malkontent z bardzo wysokim mniemaniem o sobie. Otacza się potrzebującymi wsparcia, ale też bufonami z niskim...

    czytaj dalej

    A jednak…

    A jednak jest znów coś, co chcę zapisać w mojej Kronice. Otóż wiem, że moje fałszywe ja, moje ego, tożsamość - twór umysłu. To urojenie. Przez kilka ostatnich dni poczułam coś nowego – dystans. Umiałam, „słysząc” narrację umysłu w głowie, lekceważyć co słyszę....

    czytaj dalej

    Czy jeszcze będzie co zapisywać?

    Nie wiem czy jeszcze będzie co zapisać w moje Kronice. Natura moja to tworzenie. Pisanie, rysowanie, muzyka, wymyślanie aranżacji, strojów, obrazów. Rozmowy. Ruch: taniec, wędrówki po krainach, górskie oraz wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego. Rozpoznaję siebie w moich...

    czytaj dalej