Czy to już?…

23 lip 2026

To czego szukałam od bardzo dawna, to skuteczny sposób na uwolnienie się od swoich przekonań, uwarunkowań, programów, schematów domowych, toksycznych ludzi, wad charakteru, żeby tylko zaznać jeszcze spokoju, kilku lat spokojnego życia bez cierpienia.

Wierzyłam w to, że jeśli siebie zmienię, naprawię, usunę zaprogramowania, to wówczas zostanę czysta Ja, która będzie podejmować czyste, nieuwarunkowane decyzje i wówczas moje życie zacznie płynąć cicho, spokojnie, bez trosk.

I teraz, w lipcu 2026 roku doszło do mnie, że to bardzo nie tak.

Na ten przykład: mówiłam i czułam, że jesteśmy Jedno. Rozumiałam to jako Jedno rozdzielone i żyjące jako cząstka z Boga, Boga w każdym. A to nie tak. Jedno, to samo istnienie we mnie, w każdym i we wszystkim. Nadal trudno mi to czuć stale – obiekty/formy, ludzie z moich relacji są tym samym co ja. Dzielę z nimi, z tym – wspólną jaźń. Wszędzie Ja.

I jak się ma teraz ocena, krytyka, niechęć, nienawiść do kogokolwiek, czegokolwiek?… Zazdrość?

Jest tylko czyste poznanie i modulacja tego poznania. I to jest Jedno. Nawet nie będę się rozpisywać na ten temat. Rozumiem to, ale nie znajduję powodu, żebym opisywała jak to rozumiem.

Któregoś dnia weszłam w świadomość siebie, żeby sprawdzić czy może jest „winna”, „oskarżana”, „cierpiąca”, „wykorzystywana”, „czuje władzę nad sobą” i zobaczyłam, że nie! Jest cicha i bezbronna.

Przez lata próbowałam usunąć co uważałam, że mi nie służy. Starałam się być architektem „swojego życia”. Pracowałam nad sobą. Czułam się „samoświadoma”. Nie zwalam winy na innych, tylko na siebie, bo ja uwarunkowana, doświadczana. Pytałam dojrzale: co mi to mówi o mnie?

– Czyli o kim?

– O osobowości, programach, zalegających emocjach.

– W porządku. I po co ci to było?

– Żeby siebie uleczyć, zmienić.

– Kogo chciałaś zmienić?

– Beatę. Czułam się oddzielona od miłości, szczęścia. Pozbawiona możliwości spełnienia, zaznania spokoju, dobrostanu. Szukałam lekarstwa, uleczenia, zmiany. Dlatego m.in. zaczęłam pisać tę Kronikę, jako zapis drogi do uwolnienia, do przemienienia. Jako dowód, świadectwo mojej przemiany.

– Czyjej przemiany?

– Beaty.

– Pracowałaś nad swoim ego, jego wadami, problemami, brakami. Starałaś się uleczyć je, wyzwolić, zaprowadzić na drogę szczęścia dobrostanu.

– Chyba tak. Na to wychodzi.

– To nie jesteś Ty.

No tak. I tutaj koniec dialogu.

Pokora, akceptacja tego co jest, oddanie kontroli, zanik chciejstwa, moja wola, poddanie, oddanie siebie – wszystko to zmieniło swoje znaczenie.

I nie wiem czemu, ale nie mam potrzeby tego opisywać.

„pozostaję jako to, co JEST”

"Nie muszę nic osiągać! Nie muszę się starać! Pozwalam, by wszystko było dokładnie takie jakie jest 🙂 Zwracam uwagę do wnętrza. Oddech. Jestem świadkiem jego ruchu (…) Zadaję teraz, w ciszy pytanie: - Czy jest coś, co muszę zrobić aby odkryć obecność? To co...

czytaj dalej

Już jestem świadoma

"Zanim pojawi się jakakolwiek myśl, zanim ukształtuje się jakiekolwiek uczucie, zanim dotrze do ciebie jakikolwiek dźwięk – ty już jesteś świadomy. Ta świadomość nie jest czymś, co tworzysz, osiągasz czy utrzymujesz dzięki wysiłkowi. Jest ona po prostu tym, czym...

czytaj dalej

Moja Prawda, mój zawód

Rozpoznanie mojej prawdziwej natury następuje przez Piękno. I to piękno nie jest cechą przedmiotu. To przebłysk czystej świadomości. "Od zawsze" obrazy, zapachy, muzyka, natura i kreacje ludzkie i nieludzkie budziły we mnie niemy zachwyt i "otwarcie", chłonięcie całą...

czytaj dalej