rozprawka o tym wszystkim, czego nie wiedziałam 🙂
O pokorze
Pokora to stanie w prawdzie o sobie samej. Realne spojrzenie na siebie. To uczciwe przyznanie się do ograniczeń, ale też docenienie swoich mocnych stron, zasobów. Osoba pokorna zna swoją wartość, nie wywyższa się i nie traktuje siebie zbyt poważnie. To nie poddaństwo wobec życia. Poddaństwo ma podstawę w umniejszaniu własnej wartości. Pokora, to aktywność działania, wyciąganie wniosków. Źródłem pokory jest spokój a jednym z jej atrybutów – łagodność. A łagodność sprawia, że traktuję innych z szacunkiem i empatią.
Pokora, to złoty środek pomiędzy pychą a pogardą wobec siebie.
Podobno raz dziennie, promień słońca pada wprost do głębokiego szybu studni i wówczas wszystkie żyjątka się budzą i wypływają na powierzchnię.
I tak się stało z głębią mojego umysłu i tym co w nim ukryte… Tak sądzę. Wiem jednak, że co rusz pojawiają się nowe objawienia. za czas jakiś więc może się okazać, że to co teraz ujrzałam zostanie skorygowane kolejnym „ujrzeniem”.
Pycha, użalanie się nad sobą, chciwość, pogarda, trauma upokorzenia, brak pokory, zamiłowanie do dziania się nieszczęścia; traktowanie siebie z wyższością. Takie oto są moje nowe odkrycia.
I nie chodzi mi absolutnie o analizę przyczyn, ale o sam fakt dostrzeżenia ich jako istniejących głęboko w umyśle. Emocje, zapisy, uwarunkowania. Śmiało żyły sobie życie.
Użalanie się nad sobą wynika z pychy. Zasługuję na lepszy los i to co się dzieje jest niesprawiedliwe, czyli jestem ofiarą okoliczności, ludzi…
Postawą jest egocentryzm
Nie do uwierzenia, ale fakt: kompulsywna analiza stanu = przywoływanie cierpienia (okoliczności, spraw bolących, niechcianych). Skupianie się na porażkach, trudnościach = postawa ofiary: poczucie bezsilności, niesprawiedliwości – choć jest intencja rozwiązania problemu (a może nie?)
– Znów to samo; znowu ktoś mnie szarpie; znowu cierpię; znowu mnie zlekceważyła; znowu się czepia; zemści się na mnie; coś mi się stanie; znowu będzie bolało; chcę żeby to się skończyło; chociaż chwilę pożyć w spokoju; niech się to skończy…!
No tak – moje cierpienie, moja trudna sytuacja jest i wciąż jest i tyle się staram, pracuję, terapeutyzuję się a ona jest i jest! Jestem rzadkim, naznaczonym, niesprawiedliwie traktowanym i beznadziejnym przypadkiem. Smutne to baaaardzo! Szkoda mi mnie samej… Inni, których znam, oglądam: radzą sobie, umieją o siebie zadbać, pilnują swojego dobrostanu, bezpieczeństwa życiowego, umieją się zabezpieczyć – ja nie. Uraza i zazdrość wobec nich – też bym tak chciała! Oni mają lepiej! Eh 🙁
Użalanie się nad sobą + pycha
Zasługuję na lepsze życie wreszcie. To co się dzieje jest niesprawiedliwe, krzywdzące dla mnie – jestem ofiarą tych okoliczności, ludzi ich sprytu, pzrebiegłosci, ich programów!
Podstawą pychy jest egocentryzm, stawianie siebie w centrum, niezgoda, opór przed tym jak jest. Skupiam się na trudnościach, druzgocących przewidywaniach tragedii, strachach o siebie i to wzmacnia przekonanie o własnej wyjątkowości.
Przyjmuję sytuację jak cios; z urazą; odrazą i buntem albo….z poczuciem porażki, bycia atakowanym, krzywdzonym – nie z pokorą. Stawiam się przez to w sytuacji kogoś, kogo się traktuje „wyjątkowo źle”. A z uwagi na (szacunek do człowieka) i moje dotychczasowe zasługi, historię: serce, oddanie, zaangażowanie i staranie się – tego nie powinno być! To cholernie niesprawiedliwe tak mnie traktować! Powinno być inaczej! Ja jestem „prosto-szlachetna” i oni mnie zawiedli 🙁
Nie ma przyjmowania sytuacji z pokorą i wyciągania z niej konstruktywnego wniosku. Jest uraza, zawód, czucie się szarpanym, zaatakowanym a „ja” przecież nic nie zrobiłam złego…
Pycha udaje u mnie: szlachetność, skromność, poczucie skrzywdzenia, poczucie niesprawiedliwości, uznanie dla innych.
Chciwość + pycha.
Jestem wyjątkowa przez skrzywdzenie i przemoc w domu i potem przez osoby „bliskie” z relacji, z pracy. I bardzo się staram. Ciężko pracuję. Jest we mnie zatroskanie. Chcę niewiele, ale dlatego (bo skromna) – należy mi się wyjątkowo, bardzo dużo wszelkiego dobra i obfitości. Należy mi się jak nikomu!
Pycha żebraka: zadręczanie siebie pracą, zobowiązaniami, poświęcaniem się po to, aby ugrać dla siebie łaskę, dobra, zadowolić innych i zapewnić sobie ich przychylność. Pycha, bo nie mam bazowego poczucia wartości.
Pycha – sposób kompensowania raniącego doświadczenie upokorzenia. Leczenie się z upokorzenia pychą wyzwala w otoczeniu pogardę i nienawiść, a to sprowadza kolejne, druzgocące cierpienie.
Pogarda dla siebie też jest przejawem pychy. „Ja” i „ja” i „ja”. Nie umiem spełnić swoich oczekiwań wobec siebie, wymagań. Reaguję na to niechęcią do siebie, odrzuceniem siebie. Ciągle i ciągle jest nie tak! Wciąż i wciąż kłopoty! Znowu coś! Do niechęci dochodzi wściekłość na siebie. I „Ja” jestem w centrum! Ma mi się udać wreszcie! Zasługuję na to! To wewnętrzny krytyk żywi się pogardą i jest narzędziem pysznego „ja”. Drąży, dręczy i dąży żeby mi udowodnić, pokazać, że jestem gorsza, a nawet bez wartości. Taki „nikt”. Tylko zawodzę, Wciąż mi się nie udaje. Znowu coś! A powinnam! Wypadałoby zaistnieć. pokazać się czymś spektakularnym, produktywnym! Nie umiesz, nie potrafisz, nie udaje ci się! Drepczesz w miejscu, w pętli beznadziei.
W moim przypadku ta pogarda dla siebie (poczucie wyższości {traktowanie siebie z góry, surowa ocena} i wstręt) to również ukryty wstyd, internalizacja dawnych krytycznych głosów. To rzutowanie własnego poczucia niemocy na zewnątrz i karanie siebie za niespełnienie oczekiwań wobec własnych wymagań.
Po mojemu? Czyżbym tak stawiała sprawę? Powinno być tak i tak. Ja się staram, ale …
Łatwo się pisze o pokornym przyjmowaniu życia 🙁 Pokora uczy przyjmowania życia z otwartością takim jakie jest bez potrzeby kontrolowania go i oczekiwania, że wszystko będzie idealne. Zamiast: dlaczego znowu i znowu jest tak; dlaczego mnie to spotyka !?
Duma jest przejawem pychy. Zamiast tego – godność. Godność. Czuć godność swojej natury. JA – nikt mi nie zabierze.
Moi prześladowcy robili mi krzywdę, bo sami czuli się niegodni. Byli ofiarami, które szukały ofiar i brnęły w pychę, by poprawić sobie samopoczucie.
Wiara w siebie rodzi szacunek do siebie i wszystkich i wszystkiego wokół.
Pycha jest cieniem pokory.
Tylko wdzięczność za to co jest a JEST WSZYSTKO. Wdzięczność!
*(wspomagała mnie AI :-))
