Grupa fundacji mojego imienia nie będzie zbiorowym ego.
Ja, osoba, która ją tworzy nie mam potrzeby, aby poprzez nią określać swoją tożsamość.
Wyborem moim jest, aby odzwierciedlać przebudzoną świadomość. Nie będę już szukać formy, za pośrednictwem której mogłabym siebie określić.
Zniweczyć ludzkie ego blaskiem świadomości – to jedna z głównych barw mojej fundacji.
Zamysłem moim jest oświecona formacja skupiająca ludzi, którzy będąc czujni, skierują swoją uwagę do środka. Do spokoju, miłości i radości istnienia. I stamtąd będziemy patrzeć. Nasza wysoka świadomość pozwoli dostrzec ego, gdy się pojawi.
To fundacja Przemienionej. Wybieram miłość, radość i spokój. To stany istnienia, w których uczę się przebywać. To czyste przestrzenie inteligencji, kreatywności, istnienia.
Całe życie zajęło mi wdrapanie się na tę górę. Zaczynałam od wstydu, nienawiści, żalu, zazdrości i zatraceniu się w byciu krzywdzoną i w niepoczytalności swej krzywdzącą.
Krzywda.
Z całej kupy nieszczęścia, zbudowano nie tylko nazwisko, ale nieszczęśliwe „ja” .Uwierzyłam, że jestem właśnie tą zrodzoną z umysłu fikcją. Utożsamiłam się z moim bólem. Oto rdzeń mojego ego.
Jako łagodna, w swoim mniemaniu kobieta wytargiwałam wolność. Póki płakałam, wyłam z bólu i niemocy – byłam w iluzji.
Nie musisz przez to wszystko przechodzić.
Ja jestem przykładem na to, jak to jest z tym doznawaniem życia, przemianą.
Jestem ze swoją fundacja, żeby sobą dawać świadectwo, żeby nie bać się i dać susa w nieznane i zaryzykować utratę swojskiego, nieszczęśliwego „ja”.
„Masz odtąd uważać, żeby nie przysparzać już bólu”. E. Tolle.
