Gdyby to już tak zostało – byłabym zachwycona.

9 sty 2026

Nie patrzę już na siebie, „życie” – z niezadowoleniem. Mam 59 lat i jeszcze nigdy nie zdarzyło się to  tak zupełnie bez przyczyny. Przez większość ” życia” budziłam się rano i od razu analiza:

– To i to znowu „nie tak” . Czyli, że jak będę zarabiać na siebie?! –  Jednak od kilku dni – zaraz potem: Odwal się od siebie! I czułe: moja maleńka, kochana, jedyna. Jesteś wspaniała, idealna, kochana i ukochana.

– Czyżby to definitywny koniec z ocenianiem siebie, z krytyką? Oby. Pojawiło się poddanie. Otwieram się w środku, poszerzam i jest to brama Miłości” I wpuszczam przez nią te krytyki, oceny, czepianie się siebie (niezadowolony glos) i one się rozpuszczają – ja to faktycznie czuję i jest ulga.  

Jestem (chyba) przykładem na to, że  do „przebudzenia świadomości” dochodzi się z mozołem. Mam za sobą jakieś 25 lat pracy ze sobą. Jednak – głównie w nieświadomości, bólu, życiu „bez możliwości wyboru” (jak to pisze E. Tolle).  Konsekwencje przedzierałam się przez odmęty schematów, programów, grozy do światła – to jednak wydarzenia czy działania ostatniej dekady – jeśli liczyć w latach.

Może lepiej jednak napiszę, że to przesunięcie się do przestrzeni, gdzie docierają lightworkers. Tam jest bardziej przeźroczyście… Chociaż w ogólnej niepoczytalności, ale z pojawiającymi się przebłyskami światła. Docieranie do programów, schematów myślowych, zapisów traum, zapieczonego gniewu, nienawiści.

7 stycznia – trzecia już sesja z Izabelką. Od kilku miesięcy na nowo studiuję Potęgę teraźniejszości. We wrześniu i w listopadzie byłam na warsztatach z Izabelką. We wrześniu sesja z Marcinkiem, teraz ta, ponowna z Izą… To zgrane: ale za każdym razem, kiedy czytam Potęgę teraźniejszości wydaje mi się, że odkrywam w niej nowe treści, znaczenia. A teraz to jest tak – jakbym doznawała objawienia!

Tak mi się zdarzyło (całkiem, to odmienne dla mnie) i nagle dotarło do mnie, co to znaczy utożsamienie z umysłem, oddanie mu władzy. Umysł zmartwiał, kiedy przestałam wierzyć, że moja przeszłość jest ustawionymi linearnie zdarzeniami – czyli spójną, moją historią. Marzę o całkowitym  u w o l n i e n i u  od przeszłości – od historii Beaty, od identyfikowanie się z nią…rozkminiania zagadnień smutku, zawodu. Tak, jak teraz  kwestii:

– Czemu wciąż i wciąż nie mam przelewu? Co w sobie mam takiego, że zablokowałam przepływ? Z czego będę żyć za chwilę? Skąd przyjdą środki? Potrzebuję pracy! Chcę zarabiać, robiąc coś budującego, konstruktywnego, zachwycającego!!! Nie umiem nic wymyślić na kasę!!!Nie mam talentu do zarabiania, ale mam przekonanie, że nie muszę. Spodziewam się, że do mnie kasą skądś przypłynie lekko, łatwo i przyjemnie. Chociaż teraz tracę poczucie bezpieczeństwa i czekam, aż spokój i bezpieczeństwo przyjdą z zewnątrz!!! – gnębię siebie.

 – A przecież prawdziwa JA, to wszechwiedza, wszechzrozumienie, wszystko.  Przyszłam tu w swojej boskości stać się światłem siebie. To mną schodzi światło. Jestem komórką tego świata. Szukając na zewnątrz nic nie znajdę – sama do siebie gadam, bo bardzo łatwo wrócić na stare tory.

– Jestem światem. Jestem komórką tego świata. Wracam do siebie i wzrastam.

Fascynuje mnie coś takiego: zaakceptuję, że nie mam znaczenia… Jestem światłem wśród świateł i błyszczę…Poczuję sobie – a co by było jakbym nie miała znaczenia?  Mogłabym znaczyć, co zechcę, co wybiorę. A wybiorę miłością. A wybiorę byciem w dziś, w teraz, rozpłynięciem światła. To część wspaniała mnie (boga). Wspaniała, jak kubek herbaty. Doceniam wszystko: to, że jesteś światłem, to, że herbata ma cytrynę, to, że świeci słońce i to, że jestem boskością. Doceniam to, że mogę położyć się na plaży i poczuć piasek i to, że płacę rachunki… Kiedy wszystko uświęcę swoim światłem zacznie się rozmywać jako nieistotne i włączy się Neo, który będzie robił wszystko, co zechce.

Zeszliśmy do takiej rzeczywistości, jaka jest, więc uświęćmy w naszym życiu wszystko.

Nie wiem, jak jest naprawdę, ale czuję, że ciało jest widziane, bo inaczej trudno byłoby w tym świecie form, wymiarze rozgrywać scenki, epizody. Ciało starzeje się, bo takie jest przekonanie umysłu zbiorowego. Wszystko jest jednym czasem, jedną chwilą – jednym t e r a z, co j e s t. Wszystko jest, wydarza się, istnieje teraz w przestrzeni i w t e r a z. A JA, Światło doznaję, rozpoznaję się jako człowiek – (co np. pisze ten tekst) w umiłowaniu.

Czas (przeszłość i przyszłość) jest iluzją umysłu, która oddziela mnie od rzeczywistości chwili obecnej. Przestrzeń „tutaj” jest prawdziwą sceną życia dostępną tylko „teraz”. To stan: przestrzeń wewnętrzna, spokój, obecność wolna od ciężaru czasu.

Chociaż według mnie… moja forma (Beata) przepływa przez „czas”, przez całość, cudność i wszechobecność przepięknej, słodkiej, rozkosznej, diamentowej miłości.  Zbudowana jestem z galaktyk i gwiazd, co niezbadane, co ich pełno w kosmosie.

 A Ja Jestem, która/y Jestem. Jestem Życiem, cudownością, obfitością, bogactwem wszelkich form, zjawisk.  Rozkoszuję się, bo doznaję.

Staram się udrożnić całą infrastrukturę.  Przezroczysta, przepuszczalna. Tak, żeby przepływało przez tę formę beaty cale spektrum światła. Blokada na pieniądze, obfitość. Wspaniałością przepiękną jestem. Cudownością, co celebruje swoje dłonie, oczy, stopy. Patrzę, spoglądam a w moich oczach miłość, zachwyt, upojenie szczęściem Życia. Upojenie bogactwem Życia.  Tak, jak te małe kwiateczki na wyglądających na zdrewniałe łodyżkach. Nie mają blokad i przepięknie rosną zachwycając mnie swoją delikatnością i doskonałością. A człowiek?  Kocha, tworzy muzykę, obrazy, domy, spotkania, relacje, które aż wybuchają miłością.

Jestem miłością. Zbudowana z milości jestem.

I niech to już tak zostanie – będę zachwycona.

Przemieniłam dużo.

Bardzo dużo zrobiłam w ciągu ostatnich kilku lat. Pora docenić to działanie. Był to mozół. Każdego dnia coś mnie do tego popycha. Dziękuję, że to przeszłe bodźcowanie negatywne zamieniło się na łagodne. Tak wolę. Czuje, że o to chodzi. O przemianę. Nie o osiągnięcia w...

czytaj dalej

Puścić tę tożsamość człowieczą.

Puścić to co moja tożsamością. Mam takie marzenie. Puścić to co mnie nie wznosi. Czy da się w całości? Czy chcę w całości puścić całe ubranko beatki? Zakładając, że to programy, co je mam uwolnić i zamienić w światło istnienia – to tak. Wykonałam już ogrom pracy....

czytaj dalej

Uwierzyłam, że jestem oddzielona od energii wszechświata

Myślałam, że już dawno koniec analiz, odkryć. Nie jest tak. Każdego dnia coś przychodzi Jestem stworzona z  tworzywa czystej miłości i istnieję jako forma dzięki czystej miłości Bezwarunkowa miłość jest moim prawem pierworodztwa i nie muszę robić nic, żeby zasłużyć na...

czytaj dalej