Porządki „przemienianej” 🙂

28 kwi 2026

Dojrzałam do tego, żeby wyrzucić wszystkie rękopisy. Zapiski stanów, które mnie ogarniały, straszyły, niepokoiły. 

Ale zanim… spiszę kilka „mądrości’. Np. taką: negatywne postrzeganie siebie – nigdy nie jest prawdą. Koncepcja negatywna, to zbiór głosów, konstelacja głosów, które są głosami wrogimi. Te głosy mają zamiar ciebie pokonać, zniszczyć, obalić. Są często zinternalizowanym głosem (w moim przypadku mamy, taty) kogoś ważnego. „Glosy”, które są moje  – są wrogie, krytyczne, ostrzegające, zasmucające, oskarżające, lekceważące. Nie chcą mojego szczęścia. A może chcą i dlatego tak żarliwie starają się na mnie wpłynąć…?Autentyczny głos – ten zawsze jest przyjacielski. Jest dobry, czuły, ciepły. Nie jest sadystyczny, nigdy pełen nienawiści, nigdy ostro krytyczny, nigdy pesymistyczny. (…) Albo takie: Ja (Bóg, świadomość) nie może uczynić siebie przedmiotem wiedzy, świadomości. Ja, nie może więc stać się obiektem dla Siebie – tak powstała iluzja ego – uczynilam/em siebie obiektem. Ja jest esencja Życia zanim Życie przybierze formę (beata, drzewo, kwiat, skala). To czysta Świadomość – Życie przed objawieniem. To Życie patrzy na świat formy moimi (Beaty) oczami – bo Świadomość, to Ja. (…) – Kto wówczas postrzega ?- Pole cichego, czujnego nieporuszenia, w którym percepcja ma miejsce. Poprzez Ja pozbawiona formy Świadomość staje się świadoma Siebie. Ja zyskuje świadomość istnienia.  Istnienie zyskuje świadomość i pojawia się Obecność. Życie zyskuje samoświadomość=ObecnośćIstnienie=Świadomosć=Życie

Istnienie – najwyższa transcendentna rzeczywistość – to absolut wykraczający poza ludzkie zmysły, logikę i materialny świat. .(…)

Ewolucja świadomości, to nagłe lub stopniowe przebudzenie do chwili obecnej. Tożsamość osobowa – ego kieruje się głównie pragnieniem, żeby dodać coś do siebie i lękiem, żeby nie stracić czegoś i  nie zmniejszyć siebie. A przecież Byt już jest cały, pełny i nie może być zabrany…

Moje najczęstsze przebudzenie, to niestety wciąż gadający umysł, smutek, lub przygnębienie. Czytałam o tym dziesiątki razy, że to stan nieświadomości (zwykłej), kiedy kieruję się myślami, emocjami, reakcjami, sympatiami, antypatiami. Dziewczyno! Stan nieświadomości!  W tym stanie kieruje mną egotyczny umysł a Istnienie pozostaje poza obrębem świadomości. Odczuwam nawykowy opór przed dniem, sytuacjami życiowymi=negacja tego co jest a to daje początek skrępowaniu i niezadowoleniu.- Ale to i tamto nie jest tak. Nie mam komfortu, Ta sprawa się komplikuje, a ten temat wciąż wisi i boję się tego jak się rozwiąże, co będzie dalej? – cóż taka jest coraz słabsza, ale wciąż częsta,  niepokojąca myśl. – To są wciąż obecne ze schematów problemy, z ego. Już rano jest źle. Już jest obecny osobisty problem i gotowy powód cierpienia. Sedno urojeń. Nie ma już Mnie. Urojenia rozkręcają moje myślenie z braku, lęku. Tracę Tę Chwilę. I to jest problem, bo wchodzę w nieświadomość, niepoczytalność. Straciłam Tę Chwilę. Jestem nieobecna = straciłam Istnienie. Jestem świadoma tego, że wciąż rzadko moja świadomość jest skupiona na Teraz i Tutaj. pocieszające jest jednak to, że już dużo umiem. Potrafię obserwować umysł. Już nie ma przy tym takiego wysiłku. Teraz jest tak jakbym „powiększała” ten obszar i patrzę i czuję. Wtedy umysł milknie, cichnie a ja się uspokajam. Potrafię też udać się do miejsca gdzie umysł już nie działa. Jestem wówczas świadoma bez myślenia i jest to poziom, na którym mieszka wieczność, obecność. 
Wiem też, że z trudnymi sytuacjami mam sobie radzić tylko w Chwili Obecnej. A jeśli jest decyzja do podjęcia, to zbieram fakty i szukam pytań. Jeśli są, to je zadaję. Potem zabieram te informacje do Źródła, czyli poza umysł. Czekam. Nie jestem w tym zbyt dobra. Uczę się nie od razu dawać odpowiedź. Tak naprawdę, to podoba mi się „moje obecne życie”. Coś mnie powstrzymuje, trzymam siebie jeszcze i sobie nie pozwalam na luz, na obfitość i robienie tego co lubię na maxa. Ponadto jest całkiem w porządku. Dziś, jak co dzień pracowałem rano nad programami, emocjami. I podczas „wchodzenia” w „czucie się źle”, smutek – odkryłam tępe kołki w środku. Były to symbole, albo wręcz „zagęszczania”, zapisy: nielubienia siebie, odrzucenia siebie, braku uznania wartościowości siebie, niechęci do siebie. Już to uwalniałam tyle razy a tam wciąż i wciąż coś jeszcze jest. Mam dedykowaną medytację od Izabeli. Działa. W atmosferze i treściach są gotowe wzorce tego co mi służy posłuży. Mięknę, aż do pozwolenia na lekkie, łagodne, radosne i obfite życie dla Beaty.  
Zapisuję takie ćwiczenia, które bardzo mi służą.

1) Kieruję myśl, uwagę do… i na…2) A jak bym się czuła gdybym:  ufała sobie (?); była radosna(?);  była otoczona wszelką obfitością (?);  Albo lepiej: wszelka obfitość jest wokół ciebie (rzeczy, roślin, samochodów, kasy, ludzi, kamieni szlachetnych …- zauważ ją dziewczyno i poczuj! 3) Jestem w tym, jestem już tym. A jak by to było, gdyby życie było łatwe, lekkie? Co czułabym?

Dotąd „wybierałam”, żeby było trudne, bolesne, pełne niepewności i cierpienia 🙁 

Wpis bez tytułu…

Po pierwszym, inaugurującym wyjazdy Fundacyjne wydarzeniu naszła mnie refleksja... - Czy to jest absolutnie dobry pomysł , żeby spotykać się w takich okolicznościach/? Sama z sobą poprowadzę ten dialog... - Nie.  Mój proces przemiany wciąż się dzieje i...nie czuję już...

czytaj dalej

Same pytania

A co, jeśli w niczym nie miałam, nie mam racji? Skoro okazało się, że nie rozumiałam Mamy? Iluzja mojego ego. Struktury zbudowanej z tego co było; z przekonań jawnych bądź głęboko ukrytych, ale działających; wyobrażeń - parta na lęku i walce o przetrwanie? Tożsamość...

czytaj dalej

Doznane w Obecności…

Wreszcie zaległe cudowności, co je próbowałam ostatnio spisać 🙂 Kiedy już raz zaznałam Obecności w bieżącej chwili, smutno jest żyć poza nią.   Szłam na spotkanie. Wokół cicho, zielono, kwitnące soczystą żółcią pierwiosnki i forsycje i nagle poczułam błogość,...

czytaj dalej