Kilka słów o kwietniowym progresie w maju…
Pośród zapisków do wyrzucenia znalazłam m.in.taką treść: „nauczyć się samodzielności, niezależności, wzmacniania siebie i działania odpowiedzialnie na zasadzie:- jestem pełnowartościową istotą; – nie boję się-nie ograniczam;- nie trzymam w niewoli niemożności, tylko oddaję wolność, daję wolność. – Idź! Realizuj swoje zamierzenia! Idź smiało, jesteś kompletna! Szanuj innych. Okaż wysoką jakość życia.”oraz jeszcze coś co mnie zainteresowało: „chciałam żeby ktoś to zrobił, żeby za mnie załatwił. Chodzi o rzeczy, sprawy, które kłopotliwe, niefajne – żeby ktoś je zastąpił, w sensie ulżył mi…”I to mi przypomniało, jak mama popychała tatę do załatwiania wszystkich spraw urzędowych, przeprowadzania trudnych rozmów. Widzę dziś, że ja miałam dokładnie takie same tendencje. W rękopisach znalezionych 😉 odnalazłam też zapis tego, czego chcę i tam m.in.: „marzę o poczuciu wolności; chcę swobody działania, swobody w rozumieniu – brak ograniczeń;chcę inspirujących, kreatywnych zajęć; boję się samodzielnego działania, wyjścia na zewnątrz i realizacji mojego osobistego planu (za którym nic, nikt nie stoi); potrzebuje odwagi do działania; brak mi wiary i zaufania do siebie.”1 maja AD 2026 stwierdzam, że dostałam się do tych obszarów, w których mieszka to czego potrzebowałam, czego, jak sądziłam – mi brakowało, co zapisane powyżej. Nikt z zewnątrz, żaden rycerz, wybawca się nie pojawił. O d n a l a z ł a m t e z a s o b y w s o b i e!I najistotniejsze:„chce spokoju/śmiania się; chcę tworzyć dla siebie (dom, treści, wyrażać się/siebie; chcę osobistego Przyjaciela, nie Partnera, ale Przyjaciela, żeby było ciepełko, trochę romantyzmu, ale głównie, żeby nie być sama ze wszystkim ;-(; pragnę spokoju finansowego; łatwości zarabiania; obfitości wszelkiej; radości i chęci do działania; poczucia bezpieczeństwa; chcę przestać się zachowywać pt./taka mała, niewiele umiejąca jestem/; chcę żeby sprawy wreszcie załatwiały się lekko i łatwo; potrzebuję sama realizować to, czego lubię. co określam jako niemiłe; chcę puścić /wadliwa jestem, potrzebuję wsparcia/; zawsze potrzebowałam, żeby obok był ktoś (praca, związek) wsparcie i żeby się można było oprzeć, podeprzeć, wyręczyć, nie być sama ze wszystkim, co trudne „.A moje sytuacje życiowe WSZYSTKIE były skomplikowane, i trudne;. Trzeba: umieć samej zadbać o swoje sprawy, o swój teren/obszar. czuć się wszechmocą. Czuć moc siebie. A ja marzyłam, żeby ktoś się mną zaopiekował jak swoim Skarbem. Sama jednak siebie opuściłam, porzuciłam. Oddawałam siebie we władanie innym ważnym – jak w domu. Tam zostałam zabrana, zarządzano mną; rodzice mieli władanie. To zaczęło być potem wygodne – paradoksalnie. Najprosciej bylo, kiedy byłam bierna i brałam to co dostawałam. Oczywiście żałowałam, że nie dostałam czegoś innego lub więcej, ale byłam/czułam się jak wyzbyta samodzielności, jakby zdana na wolę ich. Zysk? Mogłam spokojnie narzekać, być niezadowolona, skrzywdzona. Pozostać w rozpaczy i porzuceniu. Całe życie czekałam, że ktoś ma mi je ułożyć, ale żeby było po mojej myśli. Ja przepiękna księżniczka – inni uwielbiający mnie i służący moim zachciankom, potrzebom – ja nic nie muszę. Jakoś tak. Wygląda na to, że to element
kwietniowej układanki. Nie widziałam tego, ale wybierałam, żeby najbliżej mnie byli ludzie, którzy mną rządzą, powiedzą mi czy robię dobrze, czy źle, ocenią, wynagrodzą, lub ukarzą. dziś jest mi ich trochę żal, bo zauważyłam, że niektórzy to sami czują się złapani w jakieś sidła (moje) i odsuwają się od relacji ze mną, bo czują , że coś tu jest nie tak – np. burzę się kiedy mnie lekceważą, krytykują, wymuszają swoje racje??? I przestaje być fajnie. Nie zorientowani, że są w grze szukają sensu swojego i mojego zachowania i najczęściej porzucają mnie- nigdy nie przeprosiwszy. Obrażają się, bo „ten nikt” zwrócił im uwagę, albo się nie podporządkował. Zostali dotknięci. Czują urazę. Nie boli mnie. Stawiam się. Nie boli ich odchodzenie. Ale i czujność moja jest większa.
Wyraźnie widać, że dążyłam do tego, żeby zawsze grana była ta sama sztuka – ze mną i różnymi aktorami, ale zawsze w postaciach/rolach mamy i taty.
Dziś staram się zadbać o siebie, zauważyłam swoją moc. Porzuciłam skupianie się na mojej wymyślonej/domowej niemocy, braku sprawczości, oczekiwaniu porażki, ciosu. jak małe, zastraszone źrebię..:-( Qrwa- NAUCZYLI MNIE W DOMU, ŻE MAM SIEBIE PORZUCIĆ JAK COŚ NIEWAŻNEGO, NIEISTOTNEGO, GORSZEGO I PATRZEĆ TYLKO NA RODZICÓW, NA CIOCIE, NA INNYCH, WSKAZANYCH, ALBO PO PROSTU INNYCH, NA ICH ZADOWOLENIA PATRZEĆ.
I dokładnie w ten deseń przeżyłam całe swoje życie.
W zapiskach przeczytałam: „Puścić Nieudacznika,” Absolutnie tak. Puścić zatroskaną Troskę co infantylnie liczy, że wreszcie będzie dobrze, chociaż chwilę temu dostała cięgi, ale patrzy litościwym, albo cichowsciekłym wzrokiem (schemat pasywno-agresywny) na swojego oprawcę i marzy, że on wreszcie zacznie ją dobrze traktować, że wszystko się dla niej zmieni. Puścić ten schemat! Kolejny wpis: „Puścić ograniczenia, strach, blokady na działanie, niewiarę, że zasługuję. Puścić: ma być trudno! puścić: kłopoty ze mną, obok mnie blisko, albo w nadchodzeniu. Puścić: Mi nie może być za łatwo!!Chciałabym się podporządkować, podpiąć do jakiegoś super przedsięwzięcia, razem, w kolektywie żeby działać.”
i zaraz pod spodem: „Chciałabym się usamodzielnić. Zyskać wolność, niezależność. Chciałabym nie musieć się podporządkowywać, dostosowywać.
Potrzeba: Zrzucić ograniczenia. Wyjść z działaniem. Pozbyć się zniewolenia.
Chcę, wybieram: miłość, odwagę, zachwyt Życiem, Sobą, Mocą
Pozbywam się: strachu przed działaniem własnym, realizacją swojego, strachu przed jakimiś urojonymi konsekwencjami, urojoną winą, niesłusznym oskarżeniem.
Wybieram pewność siebie/swego. Przekonanie o słuszności bo wybieram z miłości. wybieram przebojowość. wybieram nie oglądanie się na innych.
Potrzebuję sama stanąć za sobą. Sięgnąć po te treści, cechy jak odwaga, zaufanie sobie, wiara w moc, przekonanie o mocy siebie, Sięgnąć po- sama stoją przy sobie, za sobą, Dla siebie stanowią wartość. Jestem szacunkiem, dostojeństwem.”
I takie oto spostrzeżenie. Stanięcie w prawdzie: „lekceważenie, przewaga, poczucie wyższości, deprecjonowanie innych, ocenianie, czucie się lepszą od innych, zadowalanie innych dla swojej korzyści z ich zadowolenia. Manipulowanie, władza nad innymi przemocą, kontrola” – większość ze schematu pasywno obronnego, rysu narcystycznego, dowartościowywanie się poprzez umniejszanie innym. Marność. Małość. Sposób radzenia sobie. Sposób na przeżycie w nieprzyjaznym świecie. Oto odnalazłam w sobie 🙁 Nooo.
I taki manifest: „potrzebuję niepodległości, samowystarczalności, wolności, niezależności zbudowanej na własnych zasobach.
Potrzebuje zaufania do miłości, odwagi, szacunku, zachwytu obfitością wszechświata, moc zdecydowania, pokora z miłości, uwielbienie dla życia – wszystko najwyższej próby. Łagodność i zdecydowanie w działaniu. Zachwyt stworzeniem i zaufanie do Pełni, bo jest w niej Wszystko. Bez strachu. Wyzwolona Jestem w Jestem. Pragnę wreszcie pokazać: JAKA MOJA KRAINA. Być Dobrem. pławić się w energii Dobra.
Potrzebuję: Pozwolić sobie!
Oddać siebie! Zwrócić sobie siebie! uwolnić z zamknięcia/ odizolowania/ schowania, bo wstyd.
Nie ograniczać siebie!
Ufać sobie!
Potencjały uwolnić!
Wierzyć w siebie!
Wycofać strachy, powątpiewania!
Potrzebuję wpuścić siebie do pięknego domu, kwietnego, pachnącego ogrodu.
