Pożegnanie przeszłości

28 lis 2025

Ona.

Jak ktoś zechce, to wyciągnie po nią rękę, jak nie, to nie. Pomoże jej  albo i nie, kiedy będzie tego potrzebować. Najbliższe otoczenie: (praca) – malkontent z bardzo wysokim mniemaniem o sobie. Otacza się potrzebującymi wsparcia, ale też bufonami z niskim poczuciem wartości. Albo i z niskim, bo  dokąd płaci – ma i tak władzę. Ona to małe ja, któremu pozwala czasem czuć się ważnym. Jest  pod jego/jej władaniem i absolutnie nie ma dla niego żadnego znaczenia.

Ona zrezygnowała z władzy, z wpływu na zewnątrz, w pracy. Kiedy próbuje tutaj postawić na swoim przed innymi – dostaje po łapach – jest wyjątkowo źle odbierane, kiedy się sprzeciwia i nie zgadza ze zdaniem innych. Nawet swojego dziecka, a już na pewno partnera.   

Mała dziewczynka (w dorosłej kobiecie), która wciąż chodzi po obszarach, do których („na chłopski rozum”) nie ma sensu się zapędzać. Jest nerwowo, niebezpiecznie. Nie wiadomo, kiedy i co na nią spadnie. Nie wiadomo, kiedy zostanie oskarżona o to czy tamto, bo tak będzie komuś wygodnie. Tak była traktowana w domu i w trzech poprzednich pracach. Nauczono ją respektu przed tymi, którzy mają jakąkolwiek władzę nad nią (płacą jej, coś może od nich zależeć, jest w relacji z nimi). Jest tak, jak ja mówię! Program nawołuje innych do traktowania ją z pobłażliwością, lekceważeniem, dowolnego oceniania, krytykowania, okradania, porzucania. Ona nadaje się do tego środowiska.

Tożsamość, umysł  trzyma się i sprawnie funkcjonuje w środowisku, jakie zna. Wchodzi w bliższe relacje i odgrywa je w tym samym środowisku. Będzie bacznie obserwowana. Będzie oceniana i krytykowana. Trzeba będzie uważać. Chociaż, w swoim szaleństwie – wydaje jej się, że jest kimś wyjątkowym. Jak wykastrowany kot, który zachowuje się tak, jakby nadal był atrakcją w kociej grupie. 

Stara się. Umie obserwować, wyczytać, jak się podlizać. Tyle tylko, że wciąż wybiera podobnie – tam, gdzie trzeba się orientować, podlizać, podporządkować….

Kiedy ktoś zwróci na nią uwagę – najczęściej odpowiada rosnącym zainteresowaniem obiektem, co ją wybrał.  Patrzy na wszystko poprzez schemat prześladowanej dziewczynki, którą nauczono podporządkowania, się poddaństwa, zabiegania i starania się  i życia „na skrawku”. Zadowala się byle czym, bo nie pozwala sobie na wiele.

Kiedy „właściciela” nie ma w pobliżu – sama już chodzi, jak należy. Jest perfekcyjnym programem. Raz na czas jednak jest „przypominajka” – żeby się nie zbiesiła.

Rozżalenie, coraz rzadziej, bo byłoby to użalanie się nad sobą. Ale smutek, tęsknota za rajem, spokojem. Smutek, bo nikogo nie kochała i nikt jej nie kochał.  Jest swoim krytykiem, ciemiężcą.  Jak jej nienawidzono, tak ona nienawidzi swoich oprawców, dręczycieli oraz siebie i swojego życia. Zazdrości tym, którzy mają łatwiej (według niej). Zazdrości ludziom (nawet swojemu dziecku) fajnej pracy, niemartwienia się o kasę. Często liczy, ile kto zarabia np. podczas dnia wizyt. Kobietom, że partnerzy o nie dbają. Żyje nienawidząc swojego życia. Patrzy z pogardą na kobiety, które dogadzają sobie, wybierają pod siebie, nie bojąc się np. niezadowolenia partnera.  Wymagają wyjątkowego dla  siebie traktowania.  Chciałaby je walnąć w łeb, bo są egoistkami. Bo ona wciąż myśli o tym, co  o n  powie.   Zazdrości im tej wolności bardzo. 

Nienawidzi siebie za to, że nie potrafi zostawić przemocowego partnera, szefa, nic nie wnoszącej poza kasą – pracy.  Że znajoma, przyjaciółka/el nawet bez żenady wywala jej, co o niej myśli, jawnie ocenia i np. odrzuca na koniec. A ona jutro bądź pojutrze znów tam będzie, przy nim/niej. Po co? Bo w tym wydaniu ona zawsze rozumie, że ktoś mógł mieć gorszy czas i skrytykować ją wczoraj, miesiąc temu… Często jest ona obiektem obwiniania. Fajka, alko, to chwila, w której może odpocząć. Uzależnienie prowadzi do pragnienia śmierci.

Partner, dziecko – ocena, krytyka. Oskarżanie o to, że: – na pewno chciałaś to czy tamto! – Pomyślałaś na pewno o tym!  Schemat: jesteś winna i zasługujesz tylko na karę.

Odrzucana przez matkę, ojca, dziecko, partnera, przyjaciela.

Im dłużej to trwa, tym bardziej boli i jest trudniejsze do wytrzymania. Używki pomagają, bo dają ulgę.  Oszukuje też samą siebie. Fantazjuje, kłamie, żeby przeżyć albo na wszelki wypadek.  

Marzy o wyzwoleniu siebie siedząc w zimnym pokoju z alko, fajką i  ogląda seriale.

Pospinana, ciągle skubie materiał. Umysł obraca tematy, jej przemyślenia, oceny, wnioski i międli to wciąż i wciąż. Matkobosko! A ona stara się żyć. Pilnuje się, kontroluje. Nie ma nawet osobistego przyjaciela, do którego mogłaby się przytulić, ale daje radę. Problemy z pieniędzmi –  a jakże.  Nauczono ją, że nie umie zarobić, że pieniądze jej się nie należą. Zresztą nic dobrego jej się nie należy, bo jest jedynie utrapieniem, kłopotem, który żyje i z którym trzeba żyć.  Ale jak go trzymać za gardło, żeby sobie nie pomyślał, nie wyobrażał za dużo na swój temat, to się przydaje.

Jest użyteczna.  Nie żeby coś znaczyła. Jest użyteczna i pozwala jej się (uprzejmie, bo gdzie by poszła, co by zrobiła) mieszkać, pracować, być mamą, wypowiedzieć się, coś wymyślić i zrobić. Ale nich sobie za dużo nie wyobraża.

Siedzi i nie umie zrobić ruchu. Ma nadzieję, że dobre zarobkowanie się pojawi – na prawdę. Doszła do tego, że w to wierzy.

Usłyszała kiedyś, że pieniądze jej się nie należą. Że, nie potrafi ich uszanować. Krwawicy rodziców nie doceniła.  Że, umie tylko wydawać. Oczywiście, że siebie rozdaje, że można sięgnąć po jej własność!

Wydawało jej się, że myśli, że pieniądze zawsze się znajdą. Nie wie teraz, czy to przekonanie jest prawdziwe….

Łasa na kasę. Zachłanna. Chciałaby je mieć, mieć, mieć… Dla siebie, dla siebie…

Można śmiać się bez końca z jej miotania się.

– Nie widzisz, jak ciebie traktuję? Że nic dla mnie nie znaczysz? Chciałabyś?! Zapomnij o domu (to co, że jesteś w akcie notarialnym)?!  Chciałabyś, żeby było po twojemu?! Nigdy w życiu! Załatwię ciebie na cacy. Hahahah!!! – szyderczy śmiech mamy, janusza, arka, jerzego, ciotki gabrysi!

Jakby była kimś złym. A ona się nie czuje kimś złym. Czuję, że jest ofiarą. Nawet dobrym kimś się czuje! Jak to jest? Prawie nie ma w jej otoczeniu ludzi, którzy byliby dla niej dobrzy, szlachetni, wyjątkowi. Podziwiali ją i zachwycali się nią. Terapeuci, ale ci to za kasę.

Emanuje grzecznością, fajnością, synchronicznością. Jest łatwa, bo się dostosowuje. Nikt z bliskich absolutnie tego nie potwierdzi.

 – Zawsze inaczej, nie tak jak trzeba robisz! Nie szanujesz mnie! Robisz po swojemu i nie liczysz się ze mną!  – takie zarzuty. Kupa śmiechu! – i to właśnie ona, co wciąż i wciąż liczy się z innymi słyszy takie coś! Nie do wiary!

Pracowita, karna. Odpowiedzialna. Za czyjeś czucie się też. Mama się przez nią zdenerwowała, pochorował się też przez nią. Zbić też ją trzeba było przez nią. Taka sytuacja. Same z nią kłopoty. Nawet to, że jest krytykowana, że ktoś ją źle potraktował – to przez nią. Gdyby zrobiła wtedy inaczej, zachowała się inaczej – ten ktoś nie miałby powodu, żeby to, czy tamto. Jerzy też tak mówił i arek. A na karę i obwinienie zawsze zasłużyła. Zawsze. A jak jej się wydawało, że nie – Ooo, zaraz jej tu się wszystko wyłuszczy. Nie umie żyć, jak należy. Trzeba się za nią wstydzić. Same troski i kłopoty z nią są.

 Nauczona myśleć, zadbać najpierw o innych. Trochę dla swojego bezpieczeństwa. Postawi siebie na ostatnim miejscu – jak ją mama i tata nauczyli.  Jest brzydka, zła, przynosi ból i zawód. Jakby miała mieć jakieś dobre mniemanie o sobie, to zaraz jej tu udowodnią, że kawał kutwy, pełnej nienawiści, urazy, odrazy do swoich oprawców jest. Będzie płakać i zaprzeczać… hahaha!!!

Nawet teraz ona chciałaby zajebać osobnika i zetrzeć mu ten śmiech z twarzy.

Cóż, chciałaby mieć sprawczość swoich dręczycieli, ich odwagę i nietykalność. I umiejętność ustawienia się! Nienawidzi ich i siebie przy okazji za to, że nie umie się od nich uwolnić.

Trochę chyba tak jest, że sama zasłania tę podłą część siebie. Zasłaniała. Teraz to widzi i właśnie to opisuje.

Dziwne, że ten program-y nikogo nie zajebały. Nienawiść, złość, pragnienie kary, obwinianie, zła ocena innych (oprawców osobistych, albo i nie) pomieszczone w małej, posłusznej, z przymusu i przyzwyczajenia osobie.

Napisałam to, jakby nie o sobie. Opisując schematy myślowe, programy, przekonania.. Poza wciąż żywym obszarem (nierozliczenie domu i współwłasności) nienawiści jerzego do mnie i mojej do niego, nic mnie nie poruszyło.

– Po co to wszystko?  Świadomość wsadzona bądź obudowana karykaturą „grzecznej dziewczynki”, ofiary, co odebrała sobie prawo do zabawy, beztroski, szczęścia, zabawy, rozkoszy. Dalej strażnik pilnujący, żeby program i jego wyczyny nie wychodziły z wyznaczonych torów i trzymały się wytycznych.  Wytrawnego gnębiciela, mściciela, oprawcy co śmiało robi co chce, kiedy chce, żeby dać sobie upust, albo żeby ją  ukarać, bądź zabić – będzie jak zechce i usunie się, kiedy sam tak zdecyduje.

Uwalniam ten zestaw pasków, sprzączek, linek, węzłów – schemat/ty, co wyraźnie je zobaczyłam i koniec już z tym. Zapominam..

Ten gnębiciel, oprawca to tylko program. Jest zatrważający, bo ona wie jak potrafi ranić. Mechanizm, jak brony ryjące ziemię. Tyle tylko, że ta ryła po ciele. Były też paluchy na gardle. Dręczyciel, co  nie pozwalał dospać do rana. Intruz, co  właził bez pukania do domu, na konto bankowe i mówił, że jest u siebie, a ty i wszystko co masz jest jego własnością.  A kiedy coś poszło nie po jego myśli – zdechnie, rozsadzi go, jeśli się nie zemści, nie poczuje krwi, łez, może bólu ofiary.  Zemsta dawała mu poczucie ulgi. Odrobina rekompensaty i sadystyczną  przyjemność.

Uznaję, że to głównie byłam ja.  Ten potwór. Znam go. Mści się, bo może i gdzie może.  To skurwysyn. Przebiegły, chytry stwór  o wielu głowach i zwinnych kończynach. Potężny, przerażający.

A ta bezbronna? Chciałaby go zabić, ale nie zabije. Wybrała, że go nie skrzywdzi. Wyciągnęła mu korek z tyłka i uszło z niego powietrze. Uważała, że to obcy. Nie było tak. Grzeczna panna ma nienawiść w środku. Chciałaby nie musieć się podporządkowywać, ale musi. Coś za to dostaje i jej się to opłaci. Ale nie znosi tych, którym usługuje oraz siebie za to, co robi. I tak powoli, z przestrzeni ofiary, postaci skrzywdzonej  wyłonił się mroczny obszar. Zobaczyłam to wszystko. Wyraźnie. Wreszcie.

To taka gra szaleńców. I oprawca i ta ugrzeczniona na swój sposób odreagowują, żeby poczuć ulgę, bo wydarzyło się coś, zabolało. Trzeba było zrobić coś czego się nie chciało. Ten sam rodzaj – reakcja wyrównująca. Jakby się w buszu było.

– No tak. Byłam, żyłam w buszu złudzeń, nieprawdy.  Jedno ego walczące z drugim o przeżycie. Racja. Kasa. Zwycięzca. Nakarmienie się czyjąś porażką, pomyłką, potknięciem się. A jeśli ja nic ci nie mogę teraz zrobić, to poczekam – ktoś inny ciebie dopadnie albo choroba, albo oós. A, że cós, to jestem pewna. A jeśli nie, to i tak, ja jestem ta dobra a ty ten zły – Wniosek? Zwyciężyłam!

-O matkobosko! jaka ułuda. szaleństwo.

Jest końcówka listopada. Chyba wszystko, co mogło- się pokazało, ujawniło. Czuję się tak, jakbym badała różne rodzaje, oblicza ego; fałszywe ja  i dochodziła do wniosku, że każdy ma wszystko. Ujawniło się do zobaczenia.

-Nie widziałaś tego wcześniej? – pytam sama siebie.

-Widziałam, ale razem, jakoś inaczej, jakby w chaosie. teraz zobaczyłam wyraźniej.

Z ulgą stwierdzam, że rozumiem tę przeszłość i żegnam się z nią.

A jednak…

A jednak jest znów coś, co chcę zapisać w mojej Kronice. Otóż wiem, że moje fałszywe ja, moje ego, tożsamość - twór umysłu. To urojenie. Przez kilka ostatnich dni poczułam coś nowego – dystans. Umiałam, „słysząc” narrację umysłu w głowie, lekceważyć co słyszę....

czytaj dalej

Czy jeszcze będzie co zapisywać?

Nie wiem czy jeszcze będzie co zapisać w moje Kronice. Natura moja to tworzenie. Pisanie, rysowanie, muzyka, wymyślanie aranżacji, strojów, obrazów. Rozmowy. Ruch: taniec, wędrówki po krainach, górskie oraz wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego. Rozpoznaję siebie w moich...

czytaj dalej

Ja życie, doświadczam życia poprzez człowieka.

Moje ulubione: "źle się czuję". Listopad prowadzi mnie do zakamarków, gdzie skrywają się fragmenty zapisów, wzorców zachowań, bólu. jakbym miała zaczynać od nowa. Nie jest to jednak od nowa. Kto inny to już odkrywa i motywację ma całkiem inną. Tak, to kolejne...

czytaj dalej