Preferencja, a nie potrzeba

9 cze 2025

Potrzeby pragnienia, cel życia, generalnie pojęcie „życie Beaty” to ułuda, to pułapki umysłu i tożsamość EGO.
Umysł, który (w momentach obecności) pracuje dla mnie, potrzebuje pożywienia dla swoich myśli i dla swojej tożsamości – swojego poczucia „ja”. Kilka miesięcy temu po raz kolejny dotarło do mnie ponowie, że tak właśnie powstało moje Ego i tak podtrzymuje swoją ciągłość. Małe „ja” i jego historia. „Historia mojego życia”. To opowieść o „małym ja”, to opowieść o sympatiach i niechęciach, o lękach, pragnieniach. To „ja”, które ciągle chce i bywa zaspokojone tylko na krótko.

-Czyli, że „ja” to tożsamość dziewczyny, kobiety uwarunkowana przeszłością i przyszłością? Ta „ja”, która szuka spełnienia w przyszłości? „Ja” stworzona przez mój umysł – program.
Ta „ja” co przez całe dotychczas czuła się niekompletna, niewystarczająca. To smutna tożsamość Beaty, co ciągle zajęta szukaniem czegoś więcej, co mogłaby zmienić, znaleźć, odrzucić lub do siebie dodać, żeby poczuć ulgę i pełnię. A wszystko to kiedyś, w przyszłości, w marzeniach o lepszym życiu.
Wiem, jak to jest, kiedy umysł Ego milczy.
Umiem patrzeć oczami światła albo miłości.
Potrafię być w środku siebie.
Słyszę ciszę. Poznałam ten stan ciszy, kiedy pojawia się spokój. Nie jest to jednak znany mi stan uspokojenia. Jest to głęboki clar.
Znam stan, w którym wypełnia mnie energia, atmosfera, czucie CZEGOŚ potężnego. Bezgraniczna inteligencja, wiedza i uczucia, potężniejsze od tego co dotąd zaznałam, co może umysł i emocja.
Dzisiaj zgadzam się z tym, że moje „ja” ma swoje własne tryby, zasady swojego trwania, życia, rozwoju, przeżycia. Jest oddzielnym bytem – programem? Chyba tak. Moje Ego żyje, żeby przeżyć. Tożsamość, co się zbudowała jako odrębna z tego co było, co sobie z umysłu, emocji i wyobrażeń wydumała. Kieruje uwagę umysłu, który mu służy, na wynik, zamierzony cel, efekt. Ma jakiś swój plan, pomysł na siebie i swoje życie. Realny albo wydumany, ale coś by chciała. Dba o to, żeby się działo, drgało, dygotało, zmierzało i dążyło. Efekt, progres, postęp. Czuję je jak kombo, maszynę, która ciągle w ruchu. Jakieś gównodowodzące „ja”, które wie najlepiej, myśli, wnioski, rozkminy umysłu, umiejętności, doświadczenia, wnioski, lekcje…
Przypominam sobie największy strach – przed zniszczeniem, zagładą, degradacją, kompromitacją i wyrzuceniem poza bramy miasta. Aaa i jeszcze, lęk, że nigdy, ale to nigdy nie uda się zaistnieć, objawić w pełnej krasie mojej (wyobrażonej) tożsamości. Wyobrażałam sobie, że nie dożyję momentu, w którym oto ja, cała w bieli, piękna wychodzę, staję i widzę zachwyt i uznanie zgromadzonych. Wreszcie mnie zobaczą, docenią i będę mogła tą całą swój wspaniałością olśnić innych. I zaniemówią ze zdumienia. A ja będę się mogła wreszcie nasycić i wreszcie odpocząć od starania, zabiegania. I wreszcie poczuję ulgę. I wreszcie się skończy cała ta walka „o moje życie”, walka „o siebie”, praca nad zmianą siebie w kogoś innego. I to nurzanie się w wyjątkowości beznadziei, w trudnym dzieciństwie, narcyzach, przemocowych związkach. I ta dobrotliwość dla siebie biednej, ale niepoddającej się, ciągle podnoszącej głowę, takiej dzielnej, na przekór innym, światu, okolicznościom. Jakoś tak to leciało, jakoś tak…
Sprawdziłam więc na sobie prawdziwość stwierdzenia, że siłą dominującą i napędzającą każde Ego są: strach i pragnienie. Głosy w mojej głowie, myśli, które nie przestają mówić – one udają mnie (JA).
Mamy 9 maja 2025 roku i dzisiaj czuję w sobie, że to prawda. JA wiem jak i że istnieje moje ego, wydzielona tożsamość, umysłu i głosy w głowie.
Moje Ego ma coś co zawiera tożsamość ofiary i kata. Narzekanie było lubianym zajęciem mojego Ego. Dzięki opowiadaniu wciąż tej samej bolesnej historii i pielęgnowaniu uraz wzmacniało się. Ego Beata potrzebowało konfliktu, antagonistów, bo jako oddzielona tożsamość mogło się ładować walcząc przeciwko temu, bądź temu. Ego – moja tożsamość demonstruje – to ja, a tamto, to nie ja. Poczucie wyższości lub niższości. Zawiść. Porównywanie. Tożsamość mojego Ego zależna od porównywania, karmiąca się” więcej” i „bardziej” i „koniecznie inaczej”. Bardziej niesprawiedliwie traktowana, bardziej chora, poddawana wykwintniejszej przemocy, a może najmniej zauważana, czy najbardziej niekochana?
Fałsz – moje Ego czerpie poczucie istnienia. Stawianie oporu i wykluczanie, przeciwstawianie się.
Podobno przeciwstawianie się właśnie, to integralna część struktury Ego. Stanie w opozycji – lepsza, bo nie w tym bagnie. Hahaha
Separacja, tutaj „ja” a tutaj on, ona. Zawsze „ja” albo lepsza, albo w staraniu o bycie lepszą od siebie teraz. Tak na wybrany wzór, bo z porównania wynikło, że ona lepsza, ładniejsza, mądrzejsza, sprytniejsza-Oto jestem „ja”! Widać mnie? Czy się wyróżniam! Oby pozytywnie! Mam swój kształt, płeć, oczy, geny… o separację, od której zależy przetrwanie Ego i jego ciągłość.
Program, zarzut: wina, winna, to też próba stworzenia tożsamości przez Ego. Dla niego nie jest ważne czy ta „ja” jest pozytywna czy negatywna. To co zrobiłam lub nie zrobiłam jest objawem świadomego lub nieświadomego działania. Ale Ego mówi, ja to zrobiłam lub tego nie zrobiłam. I już tworzy się tożsamość złej lub dobrej dziewczyny, której działanie miało taki to a taki cel. A może to było działanie nieświadomości? Nie ma potrzeby tego definiować, szukać jego celu.
Samo działanie w teraz jest spełnieniem.
Źródło Ego (Moje życie) – pierwotne złudzenie oddzielenia.
Ego, to obiekt, który powstaje, kiedy to tożsamość dzieli się na dwie części: JA; MOJE (fałszywy self).
Ego jest schizofreniczne. To mechanizm rozszczepienia osobowości. Żyłam/żyję wraz z mentalnym wizerunkiem samej siebie. Uwierzyłam, że ta” ja” jest prawdziwie. Jakby tego było mało istnieje przeświadczenie głębokiej więzi z tym pojęciowym „ja”.
Mówiłam i wciąż mówię: Moje życie! Czyli, jakbym samo Życie stawiała jak odrębną koncepcję oddzieloną od tego KIM rzeczywiście JESTEM.
Kiedy mówię: Moje życie! – wkraczam w krainę iluzji.
Myślę – JA i Moje życie – czyli dwa byty.
Według tego – JA mogę stracić Moje życie – mój wyimaginowany skarb.
JA nie żyję (nie może żyć) poza życiem, poza istnieniem – to jest n i e m o ż l i w e.
Nie ma: Moje życie i JA nie mam życia.
JA jestem Życie. JA i Życie to jedno. JA jestem ŻYCIEM. ŻYCIE, to JA. JA = ŻYCIE.
Jak więc mogę stracić coś czym JA jestem?

Pożegnanie przeszłości

Ona. Jak ktoś zechce, to wyciągnie po nią rękę, jak nie, to nie. Pomoże jej  albo i nie, kiedy będzie tego potrzebować. Najbliższe otoczenie: (praca) – malkontent z bardzo wysokim mniemaniem o sobie. Otacza się potrzebującymi wsparcia, ale też bufonami z niskim...

czytaj dalej

A jednak…

A jednak jest znów coś, co chcę zapisać w mojej Kronice. Otóż wiem, że moje fałszywe ja, moje ego, tożsamość - twór umysłu. To urojenie. Przez kilka ostatnich dni poczułam coś nowego – dystans. Umiałam, „słysząc” narrację umysłu w głowie, lekceważyć co słyszę....

czytaj dalej

Czy jeszcze będzie co zapisywać?

Nie wiem czy jeszcze będzie co zapisać w moje Kronice. Natura moja to tworzenie. Pisanie, rysowanie, muzyka, wymyślanie aranżacji, strojów, obrazów. Rozmowy. Ruch: taniec, wędrówki po krainach, górskie oraz wzdłuż wybrzeża Morza Bałtyckiego. Rozpoznaję siebie w moich...

czytaj dalej