Tożsamość ego- fałszywy self

4 wrz 2025

 Ekscytuję się tym moim budzeniem się.

Zdecydowanie więcej czuję i po nowemu. na ten przykład w niedzielę zaczęło się od usztywnienia górnej szczęki wraz z podniebieniem. Pojawiło się podczas spotkania z terapeutką, kiedy to wygłosiła teorię na temat braku poczucia bezpieczeństwa, jako źródła większości moich działań w życiu.

– To brak poczucia bezpieczeństwa jest dominantem – zabrzmiała jak odkrywca. – Od tego wzięło się wszystko potem.

Owszem odczuwałam i usuwałam strach, lęk. Sądziłam, że to jest sedno sprawy… Cóż, ktoś wyczuł, że moje wybory, „życie” było z braku – tak, zgadzam się i wówczas nawet mi ulżyło.

Przeczuwanie zagrożenia, spodziewanie się go i poczucie, że nie dam rady się obronić…

Nie dość dobra. Niezasługująca na radość, zabawę, wakacje, pieniądze, miłość, dbanie o mnie…

Mi się nie należy cudowne doświadczanie życia, czuła, troskliwa uwaga, przytulenie i wsparcie.  Tylko mozół pełen powinności i zobowiązań…

Za tym poszło dalej: bycie surowym kontrolerem, niepozwalanie sobie na radość, przyjemność, szczęście, karanie siebie, porównywanie się. W konsekwencji ocenianie siebie i innych, wredność, posądzanie innych o złe intencje przy infantylnym lgnięciu do tych, którzy bardzo wyjątkowo dawali mi uwagę. Jak się potem okazywało, drapieżników…

Ktoś mądry powiedział, że jeśli ból, brak miłości, osamotnienie i brak poczucia bezpieczeństwa zawloką osobę do mrocznej krainy rozpaczy i cierpienia, to „stało się.” A dzieje się to poza świadomością. osoba zostaje w tym uwięziona. I już nie czuje, że jest nieszczęśliwa, bo sama jest *n i e s z c z ę ś c i e m. Nieszczęście staje się tożsamością. Cierpienie staje się gigantyczną częścią poczucia wartości. Bo nie widzi się już, że to  w s z y s t k o  nie ma nic wspólnego z boską istotą, którą się JEST. Umysł wyprodukował myśli, opinie, przekonania a za nimi poszły emocje, które utrwaliły zapisy a człowiek ten obcy twór wziął za swój i nazwał swoją tożsamością, swoim życiem.

– Mam takie trudne życie. Doznałam wszystkich rodzajów przemocy. Ciągle tylko ból, niekochanie, obwinianie, lekceważenie i jawna niesprawiedliwość. A ja taka niewinna, uprzejma i starająca się. Cóż.  – taki urywek z mojej, nie tak dawnej wypowiedzi.

Bo ten wzorzec, to również mój przypadek. Teraz, kiedy mi się to objawia, jest dużo łatwiej uwalniać. Świadomie i zdecydowanie rezygnuję ze swojej tożsamości ego – całej. Puszczam wolno również prima sort umiejętność układania się, przymilania, żeby choć na chwilę było dobrze. Oddaję wymyślanie sobie siebie oraz moje pozy. Całe to sztuczne życie poza Życiem.

Gdyby nie moje zaślepienie, ułuda i sztuczność pewnie bym tego  nie przetrwała i nie dotrwała do teraz.

– Cała ty, twoja **niewinność (wewnętrzne dziecko) czekała zamrożona. Zamroziło się, bo nie było bezpieczne – to ciąg dalszy odkrywczych (dla mnie) słów terapeutki. – i bardzo surowa wciąż dla siebie jesteś.

A ja myślałam, że to Ksawery jest zamrożony.

-Ooo, taaak? – o matkobosko, a tak się staram – pomyślałam w głowie. I przyszło dziś. Tępy bol górnej szczęki, zębów (a miały być już zdrowe) a nawet tego, który wyrwany już dawno. Weszłam świadomością do tego miejsca i badam… Próchno, zarazki, zniszczenie, gorsza.

– Co mnie tak zżera od środka? Uraza? Nienawiść? Samotność? – Tak. To też poczucie niezasługiwania na korzystanie z obfitości życia. Bycie dla siebie surową strażniczką/kontrolerem, który jest surowy, wie wszystko o mnie i „trzyma rękę na pulsie”, grozi palcem i nie pozwala na przyjemności, radość, zabawę. A o korzystaniu z życia nawet nie wspomnę. Utulaniu tego całego galimatiasu i uwalnianiu nie było końca. Dziękuję.

Postanowiłam to zapisać. Tym samym trochę uporządkować.

Proces uzdrawiania niewinności, bezbronności trwa. Mam świadomość, że robię to nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich – to  generalne.

*Nieszczęście: kombinacja powracających myśli w głowie, nieprzyjemnej narracji + emocje. Myśli o odpowiedniej częstotliwości budzą kompatybilną częstotliwość emocji, bo ciało myśli, że to „naprawdę”. Ciało reaguje emocją. Kryzys w głowie.

**„Niewinność, to wewnętrzne dziecko, żywa część, która czekała na miłość i zaopiekowanie” najczulsze, jedyne i wyjątkowe jakie może otrzymać tylko ode mnie.  Matt Kahn +Beata

„pozostaję jako to, co JEST”

"Nie muszę nic osiągać! Nie muszę się starać! Pozwalam, by wszystko było dokładnie takie jakie jest 🙂 Zwracam uwagę do wnętrza. Oddech. Jestem świadkiem jego ruchu (…) Zadaję teraz, w ciszy pytanie: - Czy jest coś, co muszę zrobić aby odkryć obecność? To co...

czytaj dalej

Już jestem świadoma

"Zanim pojawi się jakakolwiek myśl, zanim ukształtuje się jakiekolwiek uczucie, zanim dotrze do ciebie jakikolwiek dźwięk – ty już jesteś świadomy. Ta świadomość nie jest czymś, co tworzysz, osiągasz czy utrzymujesz dzięki wysiłkowi. Jest ona po prostu tym, czym...

czytaj dalej

Moja Prawda, mój zawód

Rozpoznanie mojej prawdziwej natury następuje przez Piękno. I to piękno nie jest cechą przedmiotu. To przebłysk czystej świadomości. "Od zawsze" obrazy, zapachy, muzyka, natura i kreacje ludzkie i nieludzkie budziły we mnie niemy zachwyt i "otwarcie", chłonięcie całą...

czytaj dalej