Tak, jestem uzależniona. Tak, nie wstydzę się tego. To ja. Uznaję bezsilność. O tym w skrócie mówi 1 krok.
Odpowiadając na pytania z programu mierzę się sama z sobą. Chcę dzielić się właśnie tym – kawałkiem mojego wnętrza poprzez udostępnianie fragmentów odpowiedzi z programu. Zależy mi również, by zmotywować siebie to pisania go regularnie, ale też Was czytelników przekonać, że program naprawdę pomaga odnaleźć drogę do siebie.
Czy mam nadal zastrzeżenia?
Na mitingu ktoś ostatnio powiedział „czasami próbuje żyć tak, jakbym był zdrowy. Jakby problem mnie nie dotyczył”. Właśnie to jest w mojej głowie zastrzeżeniem – myślę, że tak się da, że mogę żyć jak osoba nieuzależniona, tak „normalnie”, ale niestety to nie jest prawda. Nie mogę, albo trudno jest mi się z tym pogodzić.
Myślę też, że poradzę sobie w różnych sytuacjach bo jestem „silna”. Że dam radę. Psycholog powiedziała mi ostatnio, że ze wszystkim sobie dam radę ale czy to nie jest przypadkiem mój schemat z przeszłości, kiedy musiałam sobie dawać sama radę? Np. Nie miałam wsparcia rodziców bo mama piła, tata był w pracy, a starszy brat na studiach w innym mieście. Po prostu wewnętrznie blokuje się do czucia bezsilności w sobie, na czym tak naprawdę skupia się „Rozdział pierwszy” 12 Krokowego Programu Anonimowych Narkomanów; i choć doskonale wiem, że jak przyjdzie co do czego (np. trudna sytuacja) to możliwe, że poddam się… to nie chce w tej sytuacji przekonać się o tym na własnej skórze i tego doświadczyć, ale nie wiem co szykuje Siła Wyższa. Tak samo od sponsorki otrzymałam cenną uwagę, że ja nie mam być silna, mam być bezsilna. […]„
Czy boję się czegoś odnośnie poddania się?
Poddanie się ogólnie źle mi się kojarzy. Głównie ze słabością. Ciężko mi pojąć kwestię bezsilności i poddania się względem uzależnienia i zaakceptowania tego, że zdrowienie to jedyna i najlepsza droga. Bo nie zawsze tak myślę. Czasami chcę wszystko rzucić (np. W momencie gdy coś mi się nie udaje w pracy, w życiu prywatnym nie potrafię postawić granicy i się męczę). Dlatego boję się swoich myśli, które przerodzą się w czyny (najprostsza droga – zażywanie i odcięcie się). Według mnie problemem może być moje uparte myślenie, chęć poczucia kontroli i krytycyzm względem siebie – że nie mogę sobie pozwolić na błędy, na to że nie jestem idealna i aby zdrowieć muszę robić postępy. Mam wrażenie że walczę ze sobą, a świadomość blokuje mnie by w pełni wewnętrznie zaakceptować poddanie się, bo jak to zrobię to będę po prostu słaba i nic nie warta. A to myślenie błędne. […]
